Ale się niesamowicie opuszczam w czytaniu i udzielaniu na BB.
Małżonek właśnie pojechał po kebaba z frytkami (podstępem go wygoniłam, wspominając najpierw, czy nei ma ochoty na chińczyka, bo on woli chińczyka. i wiedziałam jaka będzie reakcja więc udałam, że mi nie zależy, ale ok, jak już chce to niech mi weźmie kebaba

)
Tyle, że chwilę poczekam bo pojechał na rowerze.
Piszecie o glukozie - ja mam kupić 50, ale lekarz powiedział, żebym w aptece poprosiła, żeby mi to rozcieńczyli. Czy Wy miałyście rozcieńczoną? On jest ze wschodu więc nie wiem, czy dobrze użył słów.
PS - w stopce mam, że niunia słyszy. I powiem Wam, że dziś to sie ujawniło. Może wcześniej nie zwróciłam uwagi, ale rozmawialiśmy z mężem, tzn on miał potok słów i niuńka mnie szturchała. I mówię mu, chodź, zobacz. I zaczął się gapić a tu nic. To ja do niego, mów coś - i zaczął głupoty gadać jakieś a tu kopniak za kopniakiem

Chyba mu się strasznie miło zrobiło i łezka się zakręciła mu w oku

Choć z drugiej strony może ją wkurzało, że tak gadał i gadał i stąd kopniaki, ale nie powiedziałam tego głośno
