Cześć dziewczyny.
Ja lekko wkurzona, bo miałam tyle planów na dzisiejszy dzień, a tu leje ciurkiem od rana, no i doooopa

Znowu musimy siedzieć w domu z dziewczynkami, one znudzone, mi się nic nie chce, masakra

Na obiad dziś zrobię na prośbę męża knedle z truskawkami, mam trochę papierkowej roboty, to skończę to i na tym zakończę mój dzień. Bosheeee co za kraj przeklęty z tą pogodą
biłka co do wózków....ja uważam, że wszystko zależy od tego, gdzie kto mieszka, jaki prowadzi tryb życia ( wiesz, chodzi o spacery ), jaką pora roku rodzi się dziecko. Jedno co powinno być według mnie nie zmienne, to dobra amortyzacja wózka. Myśmy mieli wózków kilka i dopiero nasz ostatni nabytek spełnił pod tym względem nasze oczekiwania.
..:: BOBO WÓZKI ::.. najlepsze WÓZKI DZIECIĘCE 2012 sklep internetowy: Mutsy 4Rider SINGLE SPOKE Next wózek głęboko-spacerowy
Polecam wózki mutsy każdemu. Niezawodny, niezniszczalny, świetnie zamortyzowany, łatwy do utrzymania w czystości, przejedzie po wszystkim, dobrze składa się do auta, wygodny dla dziecka, dobrze się prowadzi i lekko podbija. Jedyna wada, dość ciężki w wersji z gondolą, ale jak ktoś mieszka w domu lub np na pierwszym piętrze, to nie jest źle. To tylko moja opinia, więc nie zarzekam się, że jest idealny. U nas jednak świetnie się sprawdza od września 2009 roku i kolejny szkrzat nim będzie jeździł.
Co do traktowania w sklepie, to pozostawiam bez komentarza. Nam tez zdarzyło się spotkać z wszystko wiedzącymi sprzedawcami w sklepach dziecinnych. Zazwyczaj szybko z takiego sklepu uciekam, więc sami sobie szkodzą;-)
ada dobrze jest dostać coś w prezencie, jak np ta pościel o której piszesz, bo to jednak jeden z większych wydatków. A pościeli nigdy za wiele. Ja mam jeszcze wszystko przed sobą, ale właśnie powoli sobie uświadamiam, że mam już nie za dużo czasu
EmiliaM mi się teraz marzy wózek teutonnia cosmo
..:: BOBO WÓZKI ::.. najlepsze WÓZKI DZIECIĘCE 2012 sklep internetowy: COSMO wózek głęboko-spacerowy Comfort Plus + fotelik samochodowy Maxi Cosi + osłonka na nóżki i torba w PREZENCIE, jednak cena jest wysoka i mój mąż też protestuję. Trochę zaczynam żałować, że mamy ten mutsy, bo on jest nie do zdarcia i dlatego muszę chyba się pogodzić z tym, że teutoni nie dostanę.

No chyba, że będzie synuś i mąż oszaleje ze szczęścia

Co do skurczy, to faktycznie i u mnie pojawiały się zawsze dużo później. Wydaje mi się, że powinnaś mimo wszystko przedzwonić do położnej i zapytać ją o poradę.
Anetka ja miałam przewijak przy obu córkach. Przy starszej się nie sprawdził. Użyłam może ze dwa razy. Wolałam siąść z nią na łóżku. Tak było mi wygodniej. Przy drugiej jednak już się przydał. Może dlatego,że starsza miał niespełna 2 latka i młodsza na przewijaku była poza jej zasięgiem, więc ja czułam się spokojniejsza

. Tak z 4 miesiące używałam, ale później też tylko kanapa. My mieliśmy taki nakładany na łóżeczko, więc jak nie był potrzebny, to tylko ściągaliśmy i nie było problemu.
natal84 a jak Twoje samopoczucie przed poznaniem płci? Masz jakieś mocne pragnienie określonej, czy tak na luzie sobie czekasz? Ja już łapę stresa przed środą. To czekanie jest najgorsze. Potem bez względu na wynik na pewno mi ulży.
W UK od bodajże lipca 2007 roku jest zakaż palenia w knajpach, pubach, na przystankach itp miejscach publicznych. Mimo to ludzie nadal palą. Ostatnio nawet byłam z mężem na zakupach. On poszedł do sklepu,a ja zostałam z dziewczynkami na ławce. Usiadł dziadek i zaczął palić. No nie! Ja też kiedyś paliłam, ale w życiu bym się nie wepchała koło matki ciężarnej z dwójką dzieci z papierochem! Grzecznie poprosiłam, aby zgasił, ale on wolał odejść. Tak, czy siak nie musiałam tego wdychać. Doskonale wiedział, że mam rację, bo niby na deptaku też nie powinien palić. Także wiesz, przepisy sobie, a ludzie sobie. Niemniej jednak w windach, czy kanajpach nie mam mowy o paleniu. Palarni w budynkach tez nie ma. Są wyznaczone takie wiaty na zewnątrz. Przynajmniej tu, gdzie ja mieszkam. I rozumiem Twoją frustrację. Niech sobie ktoś pali, ale nas nie zmusza!
madziamadzia trzymam kciuki za piątek! Denerwujesz się? Wiem, dziwne pytanie, ale ja patrzę po sobie, bo my planowaliśmy synka. Przy drugiej ciąży było mi jeszcze wszystko jedno.;-)
milusia83 no powiem Ci,że ja się strasznie cieszę, że moja starsza już chodzi do szkoły, bo jednak nawet te 2,5 godziny dzienne, to dużo dla niej. Przy takiej pogodzie, to na prawdę ciężko zająć dzieci. Może jednak w Pl będzie złota polska jesień? Potem święta...jakoś zleci. No i cieszę się, że już hormonki się powoli uspokoiły u Ciebie, bo najgorsze, to jak człowiek sam ze sobą wytrzymać nie może
Marzenixx ja właśnie dziś miałam wyjść na zakupy. Już nawet chciałam zabrać dziewczynki ze sobą, ale niestety...pogoda jak zwykle nie dopisała

Usg połówkowe mam w tą środę o 9.40. Określenie płci będzie na pewno, bo tu w UK raczej nie mam mowy o wypuszczeniu pacjentki bez tego. No chyba, że na prawdę nie da rady, to każą poczekać i wejść z powrotem za jakiś czas.
Co do wózków, to zgadzam się z Tobą, że najlepiej zobaczyć na żywo i poczytać opinie. Czasem ludzie powiedzą coś, na co my byśmy nigdy nie zwrócili uwagi. Wózek wiadomo, tani nie jest i dobrze, abyśmy byli zadowoleni. Wiem, jak było u nas. Kolejny i znowu coś nie tak... Myśmy mutsy kupowali w Krakowie, choć musieliśmy jechać do sklepu 2 godziny, ale ja chciałam zobaczyć go na żywo. Warto było.
Czarni u nas dziś jest Bank Holiday czyli dzień wolny od pracy i niby długi weekend, a mój mąż jak zwykle w pracy

Czyli jak dla mnie dzień jak co dzień. Sama z dziećmi, a do tego deszcz za oknem i ciemno jak w d****.
Caroline gratuluje ruchów dziecka! Co do wagi, to rozumiem Cię doskonale. Mi w pierwszej ciąży waga szła jak szalona w górę i ciężko mi było ja poskromić. Może w trzecim trymestrze apetyt Ci się zmieni. Nie martw się na zapas;-)
Agaagaaga14 co do kombinezonu, to ja bym kupiła 56. 62 jak dla mnie byłaby za duża na obie moje córy, a małe nie były. Jeśli jednak lekarze przewidują duże dziecko, to można wziąć pod uwagę roz 62.
bilka ta lista mnie zszokowała

napiszę Ci jak to było u nas:
Łóżeczko - wiadomo, potrzebne,
komoda, szafa - jak dla mnie i to i to potrzebne, ale z naciskiem na komodę, bo łatwiej mi było utrzymać porządek z tak maleńkimi ciuszkami,
materac i prześcieradło - podstawa,
kołdra i poduszka - kołdra tak, ale leciutka, poduszka u nas do 6 miesiąca była zbędna,
pościel 2, 3 lub 4 częściowa - przynajmniej dwa komplety
przybornik - zbędny
poduszka KLAN - nie używałam,
stelaż do baldachimu - zbędny,
przewijak miękki lub sztywny - u jednej się przydał, u drugiej nie ,
koc lub pled - u mnie zawsze minimum dwa,
okrycie kąpielowe - tak, przynajmniej 2,
wózek wielofunkcyjny - sprawa oczywista, choć przy młodszej cóce rodzonej w maju bez gondoli,
fotelik smaochodowy - tak i to dobry,
leżaczek do bujania - oj nam się bardzo przydał,
kojec - tak, ale tylko przy drugiej córce, bo mieszkaliśmy wtedy w dużym domu, gdzie łóżeczko było w sypialni na pietrze,
mydło i szampon - nie używaliśmy do 3 miesiąca,
oliwka - nigdy nie używałam dla córek,
mleczko nawilżające - nie było potrzebne,
płyn do kąpieli - dopiero po 3 miesiącu,
krem na odparzenia - w razie potrzeby linomag zielony
krem na każdą pogodę - nie stosowałam,
waciki - nie używałam, w zamian gaziki jałowe do przemywania oczek,
chusteczki nawilżone - tak, do pupy,
paclanki - nie były potrzebne,
puder - zbędny,
patyczki higieniczne - nie stosowaliśmy,
prosze do prania i płukania dla niemowląt - tak, normalny tyle, że dobrej jakości,
wkładki laktacyujne - nie dawały rady, zbędny wydatek,
podkłady jednorazowe - tak, rzecz przydatna,
majtki jednorazowe - nie używałam,
majtki ciążowe - używałam i chwalę sobie,
osłonki brodawek - nie potrzebowałam,
biustonosz do karmienia - nie był mi potrzebny,
koszula nocna do karmienia - miałam zwykła, na ramiączkach,
laktator - miałam ręczny, ale nie sprawdził się,
pojemnik/woreczki do mrożenia - nie potrzebowałam,
sterylizator - tak, przydał się, ale dopiero po przejściu na butelkę,
podgrzewacz - to samo, jak wyżej,
butelki do karmienia - jak wyżej,
smoczki do butelki - jak wyżej,
smoczki uspokajające - przy starszej nie potrzebny, przy młodszej owszem, ale tez nie każdy chciała,
szczotka do butelek - po odstawieniu cyca tak,
szczotka do włosów - zbędna, moje córki nie miały bujnej czuprynki
myjka - tak, delikatna
termometr - ale tylko do temperatury ciała, taki do wanny zbędny
nożyczki / cążki - tak,potrzebne, ja wolałam nożyczki,
gruszka do nosa - absolutnie nie! niszczy śluzówkę nosa dziecka,
pieluchy tetra - tak przynajmniej ze 20, tertra nie zastąpiona,
pieluchy jednorazowe -- tak i to dużo, u nas pampers,
wanna / stojak do kąpieli - wanienka bez stojaka dla starszej córki prze miesiąc, a dla młodszej wcale, w dużej wannie je kąpaliśmy,
gąbka do wanny - tak, ale na krótko
kaftaniki - dla mnie nie praktyczne, nie kupowałam nigdy,
śpiochy - tak, kilka par, najlepiej rozpinane w kroku,
koszulki - nie potrzebne,
body - tak, duża ilość, ale bez zakładek pod szyją, tylko na guziczki, bo te z zakładkami strasznie mi się rozchodziły,
pajace - tak, ale bez przesady. Po domu były za ciepłe, więc tylko na wyjście,
czapeczki - tak, ale nie za gruba, bo jeszce dochodził kaptur kombinezonu no i ciepły wózek, chyba, ze mrozy ogromne,
niedrapki - nie były nam potrzebne,
skarpetki - tak, sporo,
kombinezon na zimę - jeden w rozmiarze 56, później od 3 miesiąca spodenki i kurteczka,
Tak było u mnie, ale wiadomo, każdy jest inny;-)
Miłego popołudnia dla wszystkich!!!