Panna.nikt, nie masz powodow do stresu, przeciez nic sie nie dzieje niepokojacego. Jesli tak bardzo przezywasz to moze za bardzo sie pospieszyliscie z decyzja o kolejnej ciazy? Zawsze trzeba sobie zadac pytanie, czy bede sie w stanie cieszyc kazdym dniem, czy poradze sobie z moimi obawami i czy podzwigne sie z ewentualnej porazki. Ale stalo sie, zdecyowaliscie sie, wiec teraz musisz troche ze soba powalczyc. Jak Cie lapie histeria, sama siebie probuj nakierowac na wszystko, co pozytywne. Masz juz dziecko, wiec mozesz byc spokojna, ze mozecie miec zdrowego maluszka. Ja np.takiej pewnosci nie mam, bo an razie mam tylko na koncie ciaze, ktore sie nie powiodly. Uwierz, ze taka pewnosc to bylaby dla mnie ogromna ulga. Staraj sie nie dokladac sama sobie stresow, i tak mamy ich duzo w zyciu. I nie martw sie, ze stresujac sie zaszkodzilas maluszkowi. Nic mu od tego nie bedzie, bardziej sobie zaszkodzilas. Tylko nie dopusc do tego, zebys zyla w przewleklym stresie. Jezeli wizyty stresuja Cie tak bardzo, mozesz tez ograniczyc ich ilosc do tych naprawde niezbednych, choc wiem, ze jednak wiekszosc kobiet z przejsciami najchetniej chodzilaby co tydzien sprawdzac, czy wszystko jest w porzadku.
W kwestii roweru, zapytalam mojej lekarki wprost. Powiedziala, ze jezeli nie zamierzam jezdzic po piaskach i korzeniach, gdzie ryzyko upadku jest stosunkowo wieksze, nie widzi przeciwwskazan.