agulqa, ja pierwszy rok to też rozumiałam płacze, ale mam w Tosi grupie jedną dziewczynkę, która DZIEŃ W DZIEŃ ryczy za mamą, każda akademia to ona wchodzi na salę i ledwo mamę zobaczy - w ryk i nie ma bata, nic nie powie, nie wystąpi, tylko u mamy na kolanach... I codziennie ta sama akcja, bo ta mała wyje na całe przedszkole, a reszta dzieci nie wie, co się dzieje i ryczy z nią...
Jak mi Młoda 2 tygodnie płakała, to na początku płakałam z nią, ale już po 3 dniach wiedziałam, że krzywda jej się nie dzieje i nie schizowałam
alecta, a u nas właśnie 2 miesiące było przedszkole nieczynne (tylko 2 tygodnie dyżuru, ale mało dzieci chodziło), więc się dzieciaki rozstroiły
gosiane, ja mam teraz gorzej, bo przez miesiąc mąż nie pracuje na drugą zmianę i chyba się pozabijamy w domu

U nas też pół zeszłego roku przedszkolnego było przechorowane, ciekawe, jak teraz...