• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Styczeń 2015

sprite, moja mama ma skłonność do depresji, stany lękowe, etc. i nie powiem, przez lata zakorzeniła i we mnie różne głupie myśli.
Odkąd sięgam pamięcią, jak telefon domowy dzwonił po 21 to była panika, że na pewno coś się stało, nijak nie mogłam tego pojąć jako nastolatka i za cholerę nie mogłam mamie wbić do głowy, że moi rówieśnicy o tej porze dopiero się umawiają na spotkania...
Na szczęście w miarę szybko dorobiłam się komórki i problem się skończył.
I też mam takie głupie myśli o śmierci najbliższych, potwornie się tego boję :-(
 
reklama
Witam i miłego poniedziałku!

Zdrówka dla dzieci i przeziębionych mam :-)

Muszę się w tym tyg wybrać na badania, bo w przyszłym wizyta :baffled: Ale mi się nie chce.

Niani nie miałam i mieć nie będę, bo w naszym mieszkaniu nie ma sensu. Laktator miałam jakiś tani ręczny apteczny. Na nasze potrzeby wystarczył, ale użyłam raptem kilka razy by na wyjście odciągnąć. W sumie jak pokarm po porodzie jest to nie ma sensu od razu kupować. Jak z pokarmem problem i trzeba postymulować laktację to warto mieć, ale to można dokupić zawsze, albo w szpitalu pożyczyć.

O porodzie staram się nie myśleć :-D Niby nie powinnam się bać, bo przecież wiem co to poród :szok: a może właśnie dlatego się boję - choć nie samego bólu, porodu itd co niespodziewanych komplikacji, ew. chamskiego personelu.

Alecta, jak ten gin rzeczywiście będzie i będzie można na niego liczyć to pewnie. Gorzej jak nawet raz go nie zobaczysz. Mi tam lekarz do niczego nie potrzebny. Ale Ty cc więc to pewnie inaczej :-)

O, w końcu słonko zza mgły wyszło. Trzeba ogarnąć zakupy poweekendowe :confused2:
 
Hej. Ja też coraz częściej myślę o porodzie. Muszę umówić się z położną z którą rodziłam dziewczynki i z nią porozmawiać. Biorę te zastrzyki i nie wiem czy będę mogła rodzić w tym szpitalu w którym chcę itd. Poród zapowiada się bardziej bolesny niż zwykle przez jelito i hemoroidy które mnie męczą. Zwykłe badanie ginekologiczne jest już dla mnie bolesne a co dopiero poród. Co do rodzinki to myślę że instytucję babci i dziadka oraz wujka czy cioci docenia się bardzie jak rodzi się kolejne dziecko bo chcąc rodzić z mężem musimy mieć kogoś zaufanego do opieki nad starszakami. Ja mam zresztą brata w gdyni a na miejscu mamę i teścia tylko i nikt się nie narzuca. Jak bratowa urodziła to jechaliśmy dopiero po tygodniu żeby jej nie męczyć.

Jeśli chodzi o nianię to na pewno przydaje się w domku z ogródkiem w mieszkaniu raczej nie.

Laktator kupuję ale ręczny. Zawsze miałam pokarm ale różnie bywa z dzieckiem bo pierwsze dziecię nie chciało ssać z piersi i musiałam ściągać 2 miesiące póki się nie nauczyła. Teraz wolę mieć już przed porodem. Najwyżej go sprzedam i tyle.
 
Ostatnia edycja:
Megami ja się chętnie z Tobą na porody zamienię :-D
Tylko musisz mi zagwarantować, że nie przenoszę:-D


Kurcze jakiś taki senny mam dziś dzień.
Zrobiłam sobie kawę, ale coś średnio mi pomaga.
Poczekam aż pralka przestanie prać i się chyba położę...albo i nie, bo jak się położę to w nocy nie będę mogła spać:confused2:
Trudno... idę więc negocjować z szydełkiem.

A w ogóle to przez to, że w TV już reklamy świąteczne zaczynają lecieć poczułam już świąteczny klimat
https://www.youtube.com/watch?v=6VTIejaclNA
:-D
Wczoraj jeszcze gadałam z Ł, że jest cień szansy, że teściowie przyjadą na święta.
Teściu ma od 15ego urlop i może się do nas wybiorą.
Na sama myśl już mi się morda cieszy, ale nie chcę się też nastawiać na 100%...
 
Ostatnia edycja:
Z tymi lękami to niewesoło. U mnie przed pojawieniem się Filipa zdiagnozowali nerwicę, ale mam wrażenie, że raczej nerwicą to to nie było, bo trochę po porodzie się wyciszyło. Ja miałam problemy z wyjściem z domu, nogi mi się robiły jak z waty, ręce chodziły, spać nie mogłam, czułam jakiś głupi irracjonalny lęk. Teraz raz na jakiś czas się pojawia, ale jest do opanowania, bo wcześniej to na lekach leciałam. Po dłuższym zastanowieniu i paru rozmowach z ludźmi co się na tym znają, doszliśmy do wniosku, że to gdzieś zakorzenione jeszcze z dzieciństwa i młodości.
 
U mnie deficyt cukru i mleka więc nie ma kawy :-( Czekam aż młoda skończy śniadanie i ruszamy do sklepu bo dzień bez kawy, to słaby dzień :-D

Alecta, oj braku przenoszenia zagwarantować nie mogę niestety. Moje dzieci raczej poterminowe (tzn po "wyznaczonej dacie") niż przed :-D:-D
 
Ja zdycham, mąż się smarka, Cyprian ma okropny kaszel i został w domu. Jedynie Kacper daje radę, ale on je tran codziennie to może to faktycznie coś daje.
Dzień dupny. Od rana jestem zła.
 
Odnośnie niani to miałam pożyczoną od szwagierki. Przydawała się jak szłam na kolację piętro wyżej. teraz na naszym mieszkaniu sama nie wiem czy znowu pożyczać.
Laktator mam. Mi to w 3 dobie tak piersi nabrzmiały, że masakra. A skąd w szpitalu okłady robić z kapusty na przykład? Kupiłam sobie też kapturki na sutki na cięższe dni. Pamiętam, że Mikołaj w pierwszych dniach mi poranił...mam taki zwykły z Aventu.

Co do porodu to mam mieszane myśli. Jak będę chciała umówić się z moją gin to skończy się oksytocyną, a jak czekać normalnie na początek porodu to nie wiem kto ze mną będzie. Osobiście wolałabym uniknąć oksytocyny.
 
Jeżyk zdrówka dla Was!
Nikola też brzydko kaszle, ale poszła do przedszkola, bo jak ją pediatra sprawdzała to wszystko czysto.

A trzymajcie kciuki, bo jadę dzisiaj po farbę do włosów:-D
Albo wyjdą rude albo ogole łeb na łyso.
Jeszcze wczoraj kumpela przesłała mi zdjęcie ze szkoły foto jak miałam rude i Ł tak popatrzył i stwierdził, że byłam wtedy "taka łaaa" (cokolwiek to znaczy):-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry