Alecta to się w głowie nie mieści, po co oni czekają.
Jenn trzymam kciuki, będzie dobrze. Piotruś silny na pewno się wygrzebie.
My juz w domu od wtorku. Organizujemy sobie życie. Jadę dzis po wypis i chyba będą ściągać szwy. Ogólnie czuje się dobrze, prawie w ogóle nie boli. Mam od kilku dni stan podgorączkowy, tzn. 37.2-37.6. Trochę się boję, skąd się to wzięło. Boli mnie trochę jedno miejsce na bliźnie. Może jakby cos się robilo temperatura bylaby większa. Dziś jak będę w szpitalu to powiem.
W ogóle mam jakiś spadek formy psychicznej. Starsza córka u dziadków, tęsknie za nią, ale ona troche chorowała i boimy się, żeby nie zaraziła malutkiej ani mnie. Chciałabym żeby już wszystko wróciło do normy. Muszę się chyba porządnie poryczeć żeby emocje zeszły.
Nowe życie po porodzie zaczęłam od sprzątania chaty. Wiecie, ile radości sprawia sprzatanie po 3 miesiącach leżenia w niemocy.