Dziewczyny, jak dobrze, że Teściu nie miał żadnego pogrzebu (jest organistą) i mógł się urwać z pracy by do mnie przyjechać.
Co do biedoty - niech sobie ta samotna matka (ale samotna a nie żyjąca z facetem a udająca samotną) dostaje pomoc. Bo czasem jest tak jak ma znajoma - pracuje za minimalną a alimentów dostaje 200 zł.
Ale wkurzają mnie zwłaszcza osoby, które pracują na śmieciówkach na których mają wpisane 500 zł, czy nawet na czarno, a 5000 dostają pod stołem. I właśnie takie osoby najczęściej idą po zasiłki "bo im się należy". Jak dla mnie sytuacja powinna być dokładniej badana. A niektórym nie opłaca się iść do pracy, bo więcej wyciągają z zasiłków.
Ja na kasę (do niedawna) nie narzekałam. Zarabiałam całkiem fajnie - mimo śmieciówki miałam 4500 brutto (teraz mogę to powiedzieć, bo tej kasy od 1,5 roku nie ma), teraz mam 0 zł i żyjemy z pensji mojego Męża.
Moja siostra miała sytuację taką, że przekroczyła dochody o 2 zł - nie dostała więc ani grosza pomocy. I to nic, że badali 2 lata wstecz, mając w dupie to, że kiedyś człowiek miał jakąś kasę a teraz nie ma ani grosza.
Żelka - miło było Cię poznać, powodzenia w życiu, pociechy z dzieciaków! Niech rosną zdrowo!
Po moim pierwszym porodzie wyremontowali porodówkę i teraz jest super wanna, dostępna dla każdego (i darmowa!) ale chyba cc mi w niej nie zrobią.

A dziś drugi lekarz potwierdził, że nie ma szans bym urodziła naturalnie. Pierwszy poród był tak szybki, że raz tylko poszłam sikać, z drabinek, piłek itp. nie zdążyłam skorzystać. Nawet lekarka na dzisiejszej wizycie była w szoku, że u pierworódki w takim tempie może postępować poród.
3500 za poród w wodzie? To takie mega drogie spa!

To już chyba lepiej wziąć sobie kilka razy prysznic zanim się pojedzie do szpitala... Bo jednak ciepła woda bardzo przyspiesza skórcze i poród.
Bada, kasiekz - super wiadomości!
Nulini - paella z kurczakiem? Mmmm

Kocham wszystko co hiszpańskie (a zwłaszcza język!) Ale paelle zawsze jadłam z owocami morza, to widzę taka spolszczona wersja - kiedyś spróbuję.
My też dokupić szafę będziemy musieli - Młody ma u siebie w pokoju meble z Ikea, system stuva, więc będzie prosto coś dołożyć.
Ja dziennie chodzę z Młodym co najmniej na 3 godzinne spacery, nie wiem ile to kilometrów.

W ramach tych "spacerów" mam zagwarantowane krótkie podbiegi (Antoś nie biegnij na ulicę!), skłony (Antoś, co tam znowu znalazłeś?), podnoszenie ciężarów (Antoś, wychodzimy ze sklepu!).

Tyle sportu mi chyba wystarczy.
