Nulini- ja do dzisiaj też nie miałam.
Aaa, no to wszystko przede mną


McPearl, ja też musiałam brutalnie postawić granicę :-( Po urodzeniu Tosi mama wręcz warowała pod naszymi drzwiami, czekała, aż mąż wyjdzie do pracy o 16 i od razu do mnie przyłaziła na CAŁE POPOŁUDNIE! Nie miałam chwili dla siebie, tylko cały czas komentarze, rady, a jak siadałam przed kompem, to wielkie oburzenie, że z nią nie rozmawiam tylko w klawiaturę walę

W końcu byłam tak zestresowana każdym dniem, że wybuchło piekło i przez tydzień nie przychodziła do mnie w ogóle, aż w końcu się uspokoiła...
alecta, cholercia

To może ryj widelcem kreski na ścianie jak więźniowie?
AZA, cholera, w mojej Biedrze nie ma takich przecen :-( W ogóle ubogi asortyment, bo sklep mały :-(
Ja bym z teściami nie mogła!!!
Oboje alkoholicy, teść jak się napije, to tak pier*doli, że białej gorączki dostaję i nic nie idzie mu wytłumaczyć, bo najmundrzejszy we wsi

Do tego tyran, matka nie ma prawa głosu, koszmar!
Mieszkamy 300m od nich, a widujemy się raz na dwa miesiące, bo tak jestem na nich cięta.
A i tak wystarczy jeden telefon tatusia i mój mąż leci, w dupie ma mnie i Młodą, już nie raz załatwił nam cały zaplanowany dzień pod tatusia, bo przecież prosi o pomoc, jakby sam dupy ruszyć nie mógł!
Chłop jak dąb, a po wyprowadzce długo dzwonił do męża, żeby przyjechał trawę skosić albo węgiel wrzucić, bo jemu się nie chce!
