agulqa, spontany też lubię, ale jednak zdecydowanie wolę wiedzieć, co będę robić w weekend... Ech...
A co do bycia wzrokowcem... Mój mąż NIGDY nie był moim ideałem. Jest bardzo chudziutki, a mnie się podobają troszkę bardziej misiowaci faceci, umięśnieni, jest szatynem, a wolę kruczoczarnych brunetów z brązowymi oczami i KONIECZNIE włosami na klacie (normalnie miękną mi kolana na widok włosów na klacie, mój fetysz!). W tej kwestii mój mąż słabo obdarzony, nawet zarost ma bardzo mizerny (po tatusiu...

). A i tak się w nim zakochałam i też kiedyś szaleliśmy (akurat w łóżku najrzadziej

)
Ja dziś popływałam, i mnie strasznie brzuch ciągnął, może za szybkie tempo narzuciłam...
kasialka, do nas nigdy nikt nie dojeżdża nad wodę, bo to ja jestem od organizowania, sami W ŻYCIU się nie zbiorą i nie zdecydują
Elutka, każdy kij ma dwa końce. Na przykład ja od początku "blokuję miejsce w przedszkolu", bo teraz prawie 2 lata będę w domu i mogłabym z dzieckiem siedzieć, wcześniej mąż był w domu, jak ja pracowałam (on pracuje rano do 8 i po południu od 16), ale dla mnie przedszkole to nie tylko konieczność, ale i dobrodziejstwo dla dziecka, dla jego rozwoju, kontaktów z rówieśnikami... W domu w życiu nie nauczy się tyle, co w przedszkolu. I mimo, że przedszkole nie jest mi potrzebne, to chcę, żeby moje dziecko chodziło do niego. Wściekać się raczej trzeba na chory system, który nie pozwala wszystkim dzieciom korzystać z tego dobrodziejstwa po równo
bada, też pozwalam mężowi pospać w niedzielę (w tygodniu wstaje o 4.20...), ale nigdy do 11! 10 to max
Doggi, ale masz cudowną teściową! Wspaniale, że tak kombinuje! O rozwodach też słyszałam, żeby się dziecko dostało... Ale w pełni Cię popieram, to wina chorego kraju, że trzeba tak kombinować!!! Cudna ta pościel!!!
aob, u nas nie było pytań o zarobki, bo i po co w publicznym przedszkolu, trzeba było tylko zaznaczyć, czy oboje rodzice pracują... I więcej punktów się dostawało za wpisanie większej ilości godzin pobytu dziecka (darmowe są 8-13), więc wpisaliśmy 8-15
Nad jezioro w końcu wyjechaliśmy dopiero o 12, a nie o 10, jak planowaliśmy, ale zebrała się zacna ekipa - 4 kumpli pojechało, fajnie, wesoło

No i Młoda to mnie rozbraja, skubana jak pływa!
Oczywiście w rękawkach, ale w tym jeziorze bardzo szybko woda robi się głęboka, dosłownie 5 kroków i już mnie zakrywa, a Małpiszon biegnie przed siebie i jak przestaje sięgać do dna, to zaczyna płynąć i to jak szybko!
Z chłopakami się w berka bawiła
A po 17 jak się zerwał wicher, to całą powrotną drogę jechałam w MEGA ulewie
