Z tymi przesądami to moje zdanie jest takie: dopóki traktuje się je jako rozrywkę i nie wierzy tak na serio, to wszystko ok. Czerwona kokardka rzeczywiście jako zabobon miała odczyniać uroki, które ktoś obcy mógłby rzucić na dziecko. W rzeczywistości pozwala dziecku od 3 m-ca fiksować oczy na sobie, bo ten kolor dziecko wtedy już widzi. Poza tym wygląda sympatycznie;-). I tyle. Ale najważniejsze - nie dać się zwariować! Co do kupowania rzeczy przed narodzinami, to faktycznie z jednej strony nie wyobrażam sobie zlecić wszystkiego facetowi, bo jak wspomniała Pumi, kupiłby nie to co trzeba i jeszcze w pięciu różnych kolorach - a my, kobitki, lubimy mieć wszystko ładnie zgrane, prawda? Poza tym wszystko na raz, może człowieka zrujnować. Z drugiej strony, to nie te czasy, że trzeba kupować co jest i kiedy jest, bo nic nie ma w sklepach.
Temat fachowców (choć nie znajomych) jest dla mnie bardzo bolesny - do tej pory mam sprawę w sądzie z dwoma takimi, którzy po wykonanej (nie na czas, bez rewelacji i tak naprawdę nie do końca) pracy zażądali więcej kasy. Nie dałam im, więc próbowali mnie zastraszyć groźbami i rozwaleniem łazienki, którą właśnie robili, w rezultacie rzeczywiście ją zdemolowali

. Więc może nie do końca super efekt, to najmniejsza strata, jeśli chodzi o niedoskonałych fachowców.
