reklama

Styczniowe Mamusie 2008

  • Starter tematu Starter tematu aOLA
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Szczypawka- no to mnie wystraszyłaś, ja myślalam że mnie to jeszcze nie dotyczy! mam trmin na 11 bo mi przyspieszyli, mam nadzieje ze jeszcze z 2,5 tyg wytrzymam!
Szczypawka- zazdroszczę Ci że niedługo bedziesz tulić swoje maleństwo, kochana pisz wszystko co i jak, jestesmy wszystkie ciekawe! 3maj sie ,napewno wszystkie trzymaja kciuki za Ciebie ! jestesmy z Toba!
 
reklama
szczypawka, jesteś dzielna, weź może no-spę? słyszałam że jeśli to nie skurcze porodowe to przejdą po niej, a jeśli tak - to się nasilą nawet.:tak:
Sylka, daj przepis, proszę, nie pamiętam, żebym kiedyś piekła nawet takie kruche. Ale zawsze wydawało mi się, że do pierniczków potrzebny jest miód.:confused:
 
szczypawka-trzymaj się!!!!
ja bym już tak panikowała, że już bym była w szpitalu:zawstydzona/y:
wiem, że powinno się odczekać aż skurcze będą częstsze, ale myśl, że mogę nie dojechać na czas bo utknę we wrocławskich korkach jest silniejsza:wściekła/y:
 
Donia ty masz ten przepis na rafaello bez pieczenia jak ja na napoleonkę.:happy2:

ale rafaello robie wersję bardziej dla zaawansowanych i zaznaczam , ze też jest pyszny:tak::tak: możecie spróbować.

Biszkopt: 5 jajek, 1 szkl. cukru, 1 szkl. mąki, 2 łyżeczki pr. do pieczenia, 1 łyżka octu
Krem: 2 tabliczki białej czekolady, 1/2 L śmietany kremówki lub tortowej gęstej, 2 op. wiórków kokosowych, 3 śnieżki (bite śmietany) zwykłe

Biszkopt: Białka ubić na sztywno, dodawać stopniowo cukier, ciągle ubijając. Do żółtek dodać ocet i pr. do pieczenia (w większym naczyniu bo to rośnie strasznie:szok:). Mieszać az powstanie pulchna masa, następnie dodać do ubitych białek.. dodawać stopniowo mąkę i wymieszać już łyżką. Wlać do wysmarowanej formy, piec 45 min w 180 stopniach.
zaznaczam , ze przepis na biszkopt jest wyjątkowo udany i stosuję, go również do innych ciast.:tak::tak:
Krem: Czekoladę rozpuścić z kilkoma łyżkami śmietany na malutkim ogniu.. następnie dodać resztę śmietany, wymieszać i schłodzić. po schłodzeniu ubić ze śnieżkami i wymieszać z 1 op. wiórków kokosowych.

ja dodatkowo nasączam biszkopt ponczem zrobionym z soku z cytryny , cukru i wódki i przegotowanej wody. wszytko robię na smaka.
biszkopt przekrawam na 2 plastry, nasączam ponczem, smaruje kremem, kładę drugi biszkopt, nasączam, na to krem i posypuję wiórkami kokosowymi na koniec. rewelacja.:tak::tak::tak:
i tak jak Donia przykrywam folią spożywczą lub w specjalnym pojemniku na ciasto trzymam w lodówce, żeby nie chłonęło zapachów z lodówki
 
Kurcze ale sie wystraszyłam....
Ale jak to jest tylko rano to moze po prostu ucisk na pecherz- bo jak sie wysikam to jest okej.
Szczypawko- dzielna jestes!!!I jeszcze sama w domu cierpliwie czekasz...Ja to bym chyba pruła do szpitala albo obdzwoniłabym kogo sie da zeby ze mna siedzieli...
 
Sylka- my to na szarym koncu styczniowek jestesmy wiec posiewy nam zrobia ale pozniej. Ale slyszałam,że jak sa bakterie w moczu to posiew robia bezwzglednie
A co do tego ciacha- tez brzmi apetycznie
 
możesz przepis trochę zmodernizować na własne potrzeby i dodać ze 2 łyżki miodu.
ja robie taki piernik co akurat miód nie jest wymagany, ale jak chcesz to pewnie:tak::tak:
ale pamiętaj, ze to są kruche ciasteczka:happy2:

składniki: 3 żółtka, 1 całe jajko, 1 kg mąki, kubek cukru (chodzi o to , ze więcej niż szklanka, ale ile? to sam daję na oko;-)), kostka mix masło( takie masełko z tłuszczami roślinnymi), porządna łycha smalcu (ja wczoraj dałam 2 czubate), cukier waniliowy i 1 1/2 łyżeczki pr. do pieczenia
a , i to masełko i smalec w temperaturze pokojowej, żeby było łatwiej:tak:

wszystko to mieszamy na stolnicy, i próbujemy zagnieść, dlatego mężowie są tak wspaniałymi narzędziami wspomagającymi:tak::tak::tak:
potem to już wałkujemy, i wykrawamy kształty jakie chcemy,
ja zwykle robie to szklanką, ale jeśli chcesz na choinkę to przed włożeniem do piekarnika porób dziurki w ciastach, żeby móc je zawiesić na drzewku:sorry2:
pieczemy do koloru średnio brązowego, ale jeśli dodasz miód to z własnego doświadczenia wiem, ze takie cisto o wiele szybciej brązowieje, mimo,ze jeszcze nie jest upieczone. dlatego proponuję zmniejszyć temp i wydłużyć czas i ciągle zaglądać przez szybkę i sprawdzać, czy dym nie leci hihihhihi:-):-):-):-):-)

ja wczoraj piekłam na 150 stopniach i tak 10-20 minut

smacznego;-);-)
 
tak Asia na szarym końcu hihhi
ale Jooaa tez miała jakoś tak na koniec , pamiętam:tak::tak:, a teraz przesunęli jej na chyba 10 stycznia więc przy dobrych wiatrach to jeszcze przed sylwestrem może urodzić.:baffled:

mnie co prawda termin sie wydłużył o 2 dni czyli 31 styczeń, ale i tak się boje, ze to w każdej chwili może się zdarzyć, a ja wcale nie jestem przygotowana.

u nas w szpitalu jest taki zwyczaj trzeba wziąć dodatkowo 3 pieluszki tetrowe i zostawić dla biedniejszych mam. i tak sobie pomyślałam, ze jakby mnie tak zastało, bo nawet nie poprałam ciuszków to może skorzystam z tego:szok::-(
co? głupieje już chyba z każdym dniem hihihihi
 
wczoraj ogladałam program na tvn style i mówili tam o regularnych misiaczkach, tzn od 28 do 32 dni
a ja jak sprawdziłam, to przed zajściem miałam nawet 37 i 40 dni.

to łudzę się , ze ten termin mi się wydłuży, biorąc pod uwagę, że USG wykazało, ze moja dzidzia waży 1347 a wszystkie mniej więcej ważą, 1500, 1600, 1800 a nawet powyżej 2000. więc by sie potwierdzało:tak::tak:
 
reklama
Sylka- ja tez wolałabym rodzic pozniej niz wczesniej. Mi na USG tez wyszlo, że termin nawet na luty. Mały jest podobno bardzo mały...
Co do nieprzygotowania to sie nie stresuj, najwyzej maz Ci jakies lumpy poprzywozi;-)Twoj maz to rozsadny to bedzie wiedzial co i jak.
Moj to by pewnie popakował lumpy na 74 i 80 i jeszcze sam by sie jak człowiek nie ubrał:-D
Ja wczoraj zaczelam prac dzidzioowe ubranka...stwierdziłam ze musze porzadek zaczac robic, chociaz i tak na razie nie mam komody zeby to pochowac
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry