Hej,
Witam się z rana. Przepraszam, ale nie odniosę się to Waszych wpisów. Jednak praca wycięła mnie z aktualnych tematów.
Gratuluję wizyt i kciuki za następne.
@Czoperka ja chyba pisałam o liczeniu paluszków. Dla mnie to nie kwestia czy dziecku brakuje jakiegoś, ale stopień szczegółowości badania lekarskiego, a raczej pokazania pacjentce maluszka, a nie tylko zbywanie że wszystko ok.
Co do downa- nie wiem czy miałabym tyle siły w sobie, aby przerwać ciąże (i to nie przez kwestie religijne). Ale skorzystać z pomocy i przygotować się psychicznie i merytorycznie uważam za ważne. Ja przy zdrowym dziecku i po nagłej cc czułam się nieogarnięta.
Kiedyś, w sumie dawno temu, u m w pracy koledze urodziło się dziecko z zespołem downa i zrobili zbiórkę kasy na jakiś lek co niby miał ograniczyć szybkie obumieranie komórek w mózgu, co podobno jest cechą tej wady. Zupełnie nie wiem o co dokładnie chodzi, i nie czytałam o nic takim, ale jednak coś tam można chyba było zrobić.
@Shaer ja mam wrażenie, że facetom z lekka odbija po jakimś czasie. Ja mam wrażenie, że jak moja teściowa tylko się skrzywi to m już sraczki dostaje. A ja kilka razy musiałam mu przypominać, że jestem w ciąży. Przykre to jest. Kiedyś taki nie był... Powiedziałam mu to dzisiaj (bo wczoraj rzucił do mnie głupim tekstem, nawet nie chce mi się opisywać). Przytulił itd, ale mimo wszystko mam żal. Ale walczyć będę nadal, bo uparciuch ze mnie i nie odpuszczę... Nigdy nie myślałam, że będę w takiej sytuacji. Ale kiedyś byłam jego oczkiem w głowie, a teraz niby nadal jestem, ale w końcu to "JEGO" rodzice. Łatwo ze mną nie ma ;-)
Miłego dnia, muszę wracać do pracy.
Aaa, dzisiaj mocz i krew oddana, trzymajcie kciuki za wyniki ;-)