mzetka
Zaangażowana w BB
Oj Joasia, duża prawda. Ja przy córci - byłam pełna energii, poza zgagą, mdłościami i wrażliwością na zapachy do 4 m-ca nic mi nie było. Śmigałam jak samolot:-) Aż mi się czasem łezka w oku zakręci na samo wspomnienie.... A teraz wszystko boli, męczy i dokucza. Jak tu żyć.... Jesli "odmiana" będzie dotyczyła też porodu to będzie dramat. Pierwszy był szybki, po terminie, na oksytocynie ale łącznie wszystko trwało ze 3 godziny. A teraz? Jak przyjdzie mi walczyć po 9 m-cach jeszcze z porodem kilkanaście godzin to chyba stracę przytomność i "wyjmą" Malucha przez cesarkę, bo ja tego inaczej nie widzę........
a te skurcze tez mialam kilka razy to tak sie darlam ze moj T sie zerwal i mi masowal
no to sobie mówię, że teraz będą wszyscy w domu :-) a maluszek imienia wciąż nie ma :-(
Tymczasem kolejne pranie się pierze. Na obiad pomysłu brak, ale zanim do tego to idę popluskać się w wannie
byłaby równowaga w domciu 