jejciu,dziewczyny..odwala mi

od 2godzin ryczę..
Stałam,smażyłam kotlety dla D i jakoś tak mi nagle naszło- doszłam do wniosku że teraz moje życie będzie się kręciło wokół sprzątania,gotowania,prania,prasowania..
D przyszedł z pracy to w szoku był co się ze mną dzieje.. wpadłam w jakąś furię

Zaczęłam się drzeć,bo on przecież codziennie wychodzi do pracy,ma kontakt z ludźmi.. a ja jestem właściwie "uwięziona" w domu.
I sama siebie nie rozumiem,bo to całe gotowanie,zajmowanie się dzieckiem,pranie,prasowanie sprawia mi tyle satysfakcji.. a ja się rozklejam

Teraz wysłałam go na trening,żeby sobie piłke pokopał,zamiast patrzeć na moje wielkie smuty.. a on stwierdził,że przenocuje u swoich rodziców i rano z tatą pojedzie do pracy,bo inaczej nie będzie miał dojazdu (no i w sumie ma racje)..
I wyobraźcie sobie w jaką furię wpadłam
Siedzę sama w domu.. tzn ze szczeniakiem,który doprowadza mnie do furii,bo sika gdzie popadnie.. i z dzidziolkiem,który wykręca się z bólu brzuszka,a ja mu pomóc nie potrafię! :-( i już sobie ubzdurałam,że w nocy będę miała jazdy z malutką i nikt mi wtedy nie pomoże

sory że tak wylewam swoje żale,ale normalnie nie mam się komu wygadać a czuję,że jakaś deprecha mnie łapie.
Jeszcze rano miałam taki dobry humor..