Cześć Dziewczyny, wpadam na chwilę. Nie dam rady Was nadrobić, bo mam tyle prasowania, że ho ho (po raz pierwszy wyszłam z ciuszków dla małej...) :-(
W piątek straciłam głos zupełnie, potem doszła gorączka, katar na maksa i duszący kaszel. I tak przeleżałam weekend w łóżku, gorączka odpuściła, reszta trochę, ale najważniejsze, żebym nie zaraziła małej :-( Ale karmiłam ją piersią, więc liczę że dostała solidne przeciwciała. Po raz pierwszy straciłam zupełnie smak! Kurcze, a mieliśmy na obiad rolady, taką miałam na nie ochotę, a równie dobrze mogłabym jeść papier. Wczoraj M robił w łazience silikonem, to nawet silikonu nie czułam, a małej pieluchę muszę sprawdzać normalnie, bo na węch też odpada.
Wykupiliśmy dzisiaj szczepionki dla Emi... za 5 w 1 zapłaciliśmy 118zł, ale za rotawirusy i pneumokoki 611zł

ale co tam, na razie mamy oszczędności, poza tym rodzice uparli się wczoraj, że nam dadzą kasę , więc nie ma co oszczędzać na dziecku.
A wczoraj chciałam mała ubrać w kombinezonik wiosenny (jedna z niewielu rzeczy, które sami dla niej kupiliśmy) i co? I doopa, za mały

kołnierzyk znalazł się na wysokości barków

i najlepsze, że na metce pisze 3-6m ;-)
Teraz muszę jej kupić nowy, tylko zastanawiam się, jaki rozmiar, tym razem chyba 74cm.
No i mamy problem z kupkami, dalej po mieszance ma problemy. W piątek daliśmy jej syropek przeczyszczający (ten, który lekarka przepisała), kupka wyszła od razu, ale okazało się, że jest twarda i mała nam się trochę namęczyła:-(
Dzisiaj użyłam termometru i oliwki i kupka też wyszła od razu, najpierw twarda, potem jak plastelina a potem serek jak po cycku...
Może powinniśmy zmienić mieszankę?