Cześć Styczniówki.
Wszystkie posty przeczytałam, przepraszam, że nie odpisuję co do każdego.
aniarespondek musisz się trzymać mocno - dla siebie i dla maluszka
evi G mam nadzieję jednak, że sytuacja się u Ciebie zmieni. trzymam mocno za to kciuki.
ania 98765 jak na mój gust lekarz nastawiony na kasę. może warto go zmienić? zwyczajnie Cię olał. nie podał żadnych wymiarów, zlekceważył Twoje dolegliwości. przemyśl zmianę lekarza. w końcu dajesz mu kasę - niech się wywiąże ze swoich obowiązków. co do kłótni z mężem... przykro mi. zabrzmi to banalnie, ale wszystko się ułoży. coś o tym wszystkie wiemy.
beti81 na pewno się cieszysz. gratulacje.
anaklim tej świeżej polskiej kiełbasy zazdroszczę... ja mam co prawda zapas w zamrażarce, bo teściowie przywieźli, ale taki objezdy sklep to piękna sprawa
raxneta O tym, że się miało kontakt z osobą chorą na ospę trzeba powiedzieć lekarzowi koniecznie. Może jeszcze coś zaradzić, bo chyba można coś na to podać, tylko nie zawsze działa. Trzymam kciuki, żeby Was ospa nie dorwała
co do spania - to słyszałam, że powinno się spać na lewym boku. na pewno nie na wznak. ale ciężko nad tym panować jak się śpi
nemi masz wyrzuty sumienia? niepotrzebnie. zawsze się jakaś zaraza trafi.
beti81 ja smaruję ziają. jest tania i dobra, chociaż niektórych może męczyć zapach. stosowałam w pierwszej ciąży i nie mam rozstępów. później kupię sobie vichy, a co tam:-). przez jakiś czas stosowałam też oliwkę johnsona, ale mam na nią uczulenie, zresztą moje dziecko też. skóra mi się pomarszczyła, zaczęłam obłazić, jak wąż. pharmaceris też ma dobre produkty.
blackwizard może ząbkowanie? przerabiałam to z moim synem. swoją drogą dziś obudził się po 4 i też nie miał ochoty spać.
asiowo co do rozstępów - można się smarować wieloma produktami, ale prawda jest taka, że ogromne znaczenie ma uwarunkowanie genetyczne... ja jak już wspomniałam smarowałam ziają, jest tania, pewnie nie jest najlepsza na rynku, ale mi pomogła. nie smarowałam piersi - mam rozstępy, brzuch jest cały. koleżanka z sali poporodowej używała mustelli. wyglądała strasznie...ale słyszałam, że mustellę też chwalą. więc chyba nie ma reguły.
uff. przebrnęłam. teraz ja. od trzech dni jestem chora. kaszel, temperatura do 37,5, ból głowy. rano temperatura 38. dzwonię do przychodni, a kobieta do mnie z pytaniami o objawy choroby. potem mi mówi - proszę zadzwonić na infolinię, bo może to świńska grypa.


tam się dodzwonić nie mogłam, więc dzwonię raz jeszcze. mówi mi, że ktoś do mnie zadzwoni. po chwili dzwoni lekarka. pyta, co mi jest. mówi, że na podstawie gorączki i tego, że boli mnie głowa i mam kaszel, wygląda jej to na świńską grypę. mam podjąć decyzję, czy chcę brać lek. zadzwoni później, a ja w tym czasie mam sobie na stronie internetowej poczytać, co i jak. piękna sprawa. czytam. nie ma żadnych dowodów, że lek jest bezpieczny dla kobiet w ciąży. mogę sobie sama podejmować ryzyko, jak chcę. więc wiadomo, że nie chcę. lekarka, która zadzwoniła jeszcze raz z pytaniem o decyzję, powiedziała, że jej zdaniem to rozsądna decyzja. a jak będzie? zobaczymy. nikt mnie nie badał, nawet nie zobaczył. nie pytał, czy miałam styczność z osobami chorymi. i tak przez telefon można zdoagnozować chorobę. taka zaawansowana medycyna tu jest! jak przestanę do Was pisać, znaczy, że padłam. na szczęście przez internet nie możecie się ode mnie zarazić. chyba. bo teraz to juz wierzę we wszystko...