kama- dziś jakiś dzien wypadkow bo zosia rano z naszego lozka w sypialni sie zwalila.. tylko ze to ewidentnie moja wina. Ona sie niczego nie boi- podchodzi do "przepasci", spojrzy i siup

a rano lezalysmy razem w lozku, na chwile mnie zmulilo,przymknelam oczy i obudził mnie jej straszliwy ryk

Aż bałam sie podniesc z lozka i na nią spojrzec,bo mamy duże i wysokie lozko

Na szczescie skonczylo sie na strachu-chociaz musze przyznac,ze leeedwo,leeedwo ją uspokoiłam-trwało to z 20minut

.
Pozniej śmigała z pchaczem po salonie i tak stuknela w niego glowa,ze nabila sobie siniaka na pół czoła.. i nawet nie zamarudziła!! To jest typiarka
A po poludniu przypomnialo mi sie,ze kupiłam jej zestaw do puszczania baniek.. zaczelysmy sie bawic, jedna bańka poleciała jej na nos i wiecie co- zrobił sie czerwony i spuchł!!! :O smarowałam maścią od uczulenia ale nie zniknelo.. zobaczymy jutro ..
trzeba miec oczy dookoła głowy!
kama- ale zeby moj mąż powiedział,że coś się stało z mojej winy to bym chyba udusiła :[ no fakt- nie upilnowalam dzis zosi, ale rownie dobrze jemu moglo zdarzyc sie to samo.. nie zwracaj uwagi- wazne ze malutkiej nic nie jest
