Cześć Dziewczyny.
Od rana gadu-gadu.
Nikki, cieszę się, że Cię dziecko skopało. Tak się przejmowałam, że w nocy zamiast spać o tym myślałam... W ogóle to dziś paskudnie spałam, a teraz jestem nieprzytomna.
Mój mąż przy narodzinach synka był. Bałam się, że zemdleje, bo on dość wrażliwy na widoki krwiste jest, ale dał radę, zaglądał jak rodzi się główka, przeciął pępowinę, chociaż ja wtedy bałam się najbardziej, że mi odjedzie. Był mi bardzo potrzebny i cieszę się, że był. Teraz chyba będę rodzić sama, bo ktoś musi się zająć synkiem w domu, a obu ich na porodówkę nie wezmę, bo mam bardzo żywe dziecko.:-)
A teraz... Jestem już po usg. Dzidzia ma się dobrze, chociaż jwedług pomiarów jest mniejsza o tydzień niż wynika z miesiączki. Za to kość udową ma długą - będzie miała długie nogi. ;-) Lekarka powiedziała, że na 98% dziewczynka, chociaż nie daje mi gwarancji, że siusiak się nigdzie nie podwinął. Sprawdzimy jeszcze w Polsce.

Dziwne, bo ja cały czas myślałam, że to chłopaczysko. Mam już jednego synka, więc pewnie stąd te myśli. Zobaczymy, czy się ten siusiak zawinął czy nie. Przy dziewczynkach sprawa bardziej na zawiłą wygląda, bo chłopak to wiadomo instrument wystawi i już. W pierwszej ciąży wiedziałam w 14 tygodniu ciąży!