Ja na oponki złapałam kiedyś smaka więc za telefon i do babci. Babcia podała przepis, ale coś mi się za mało tych skłądników wydawało. Szukam po necie, no nie zgadza się. Myślę "babcia ma babcine przepisy więc pewnie wszystko gra". Ale z ciekawości na drugi dzień przed wykonaniem zadzwoniłam.
I pytam. Babciu, czy w tym przepisie występuje mąka?

Babci się to tak oczywiste wydało, że zapomniała mi napomknąć o mące.

Kochana jest.
No, ale mając już łapy w cieście kapnęłam się, że mąki zwykłej to mam łyżkę więc pozostała mi do wyboru jedynie... kukurydziana.
Oponki oczywiście nie wyszły oponkowe, o smaku dzieciństwa. Wyszły o smaku mąki kukurydzianej. Mi nie smakowały, bo nie tego smaku szukałam. Ale zniknęły w ciągu 10 minut, co mnie ucieszyło tylko dlatego, że nie musiałam ich wyrzucać, bo nie lubię wyrzucać jedzenia.
No a Chatka puchatka wyszła. WYszła i się rozeszła. Nie zdążyłam zdjęcia zrobić....