Dziś byliśmy z mężem w Oławie zorientować się jak finkcjonuje u nich oddział gin-poł. To zdaje relacje. Po przyjęciu tatuś (jeśli chce) uiszcza opłatę 150zł i może uczestniczyć w porodzie. Trzeba mieć szlafrok, koszulę, kosmetyki, a dla dziecka pieluszki i wyprawkę (sordki pielegnacyjne tez mozna, a sa tez dostepne przez spzital).Na oddziałe robią lewatywę, golą. W szpitalu cały czas jest jakaś położna więc nie trzeba nic rezerwować ani zamawiać ani opłacać. Jest pokój rodzinny, gdzie mama i tata mogą "cierpieć" pierwsze skurcze i starać się relaksować. Są worki sako, drabinki, prysznice. Przy porodzie starają się nie rozcinać pochwy, chyba że położna uzna to za konieczne. Cesarka jeśli jest wskazana to ja robią, jeśli nie a będzie taka konieczność to też. Znieczulenia nie ma- nie mają podpisanego jakiegoś certyfikatu. Porodu w wodzie też nie ma (a myślałam, że jest u nich). Rodzić można w pozycji, którą sobie mama zażyczy. Po porodzie malec od razu z pępowiną jest kładziony przy piersi. Później dzidzia odjeżdża, ale jak tylko mamę doprowadzą do porządku i ma siły to malec do niej wraca. Pokoje są 2 osoowe- 2 mamy i 2 "łóżka" dla dzieci. Więc mama i dziecko przez cały pobyt są ze sobą w jednym pokoju. Na oddziale jest cały czas pani, która zajmuje się laktacją i wszystkie mamy karmią naturalnie (szpital nie dokarmia małych z butelki). Wypis po 3 dobach (z kompilkacjami po ok5 dobach). Po wyjściu ze szpitala do domu po 3-4 dniach przyjeżdza wybrana przez nas położna, która pomaga nam rozwiązywać pojawiąjące sie problemy. Później wizyty jej są co tydzień.
Ogólnie wrażenia bardzo miłe. Niestety porodówki nie obejrzeliśmy, bo były akurat trzy porody.
No jesteśmy zdecydowani na Oławę. Acha nie mają szkoły rodzenia przy szpitalu- trochę nam szkoda, będziemy szukać gdzie indziej, pewnie we Wrocławiu.
Przepraszam, że się tak rozpisałam i z takimi szczegółami, pewnie wszystkie z Was wiedzą jak to wygląda... Ale może jakiejś pierworódce takiej jak ja, zielonej, przydadzą się takie informacje.