Dla mnie to logiczne, że położnej płaci się po porodzie. Jednak kolega, któremu dzidziuś urodził się w maju, opowiadał, że położna część pieniążków wzięła od nich przed porodem.
Siaba, popieram! Nie uważam, że ktoś kto opłaci sobie położną musi mieś pieniądze na prywatną klinikę.
Nas nie bardzo na to stać (mąż ma pracę tylko do listopada), ale u mnie w rodzinie wszyscy wiedzą, jaka ze mnie panikara, więc pieniązki się znajdą. Poza tym zadałam sobie pytanie, czy lepiej już zapłacić i czuć komfort psychiczny, czy nie płacić i być może popaść w jakieś niesamowite deprechy. Kto wtedy zajmie się maleństwem, itd?
Trochę nam się wątek rozwinął... A chyba miało być o godnych polecenia szpitalach i lekarzach ;D