położne są naprawdę bardzo w porządku. Moja na porodzie nie odstępowała mnie ani na krok. Pokazywała mężowi jak masoować mnie jak stać, wysłała pod prysznic (chwała jej za to) choć była sobota i anestezjolog powiedział że nie przyjdzie to załatwiła, że jednak się zjawił (jak przyszedł to już było 10 cm i po ptokach

) za szybko rodziłam) na partych trzymała mnie za rękę mówiła kiedy przeć kiedy zatrzymać, ochroniła kroczę, nie nacięła (tylko lekkie pękniecie I stopnia praktycznie nieodczuwalne) nie robila tez lewatywy. potem od razu dzidziuś na brzuch i jak z jajkiem się z Tobą obchodzą. a możemy na chwileczkę wziąć dziecko, a tylko zmierzymy a coś tam (wszystko robią przy Tobie) potem zaraz położna gładzie gołego na brzuch i razem z pediatrą przystawiają i uczą karmić coś tam doradzają, lekarze maja duże poczucie humoru (pytał czy mam jakieś specjalne życzenia co do szycia czy ma coś poprawić i takie tam) Potem dziecko trafia na noworodki (tzn praktycznie jest z tobą na sali ale pod opieką innego oddziału) i mam wrażenie że tamte pielęgniarki są trochę słabsze ale generalnie bez zarzutu ( po prostu nie takie do rany przyłóż) ale przychodzą na każde zawołanie, wszystko pokazują o co zapytasz, mają czas (ale tez oczekują że będziesz się chciała nauczyć i sama podejmować próby przewijania, karmienia i takie tam) a położne to ze mną czasu spędziły sporo bo był problem z karmieniem.
Co do zaplecza medycznego to nie sprawdzałam dokładnie ale widziałam raz na korytarzu jak biegły położne z noworodkiem w ciężkim stanie prosto do inkubatora i z dzieckiem wszystko dobrze się skończyło (i dziecko i matka byli po reanimacji - z matką całą noc siedziała i czuwała położna na sali)
Ja rodziłam na sali rodzinnej, przeważnie jest ona wolna bo nie ma tam za dużo porodów i tam jest wypas, ładnie, czyściutko, własna łazienka, kanapa, piłka tylko zimno było okrutnie.
A teraz minusy - ciężkie warunki socjalne ( ja miałam pokój bez lazienki a te ogólnodostępne w stanie tragicznym niestety, łózka, materace po prostu masakra - chyba że masz szczęście trafić do już wyremontowanych pokoi - wtedy łóżka z ikei i łazienka jest - ja niestety nie miałam tego szczęścia.
Następnym razem (bo bede tam rodzić na pewno) zabiorę też ubranka dla małego (mówią że nie trzeba ale potem mój mini maks w kaftaniku do kostek leżał (a tak by miał od razu coś upranego przez mamunię

) i dobrej wielkości ( tak wyglądał jak taka bida)
Jak jeszcze coś Cię interesuje to pisz.