Tak sobie myślę, że mi to jużnawet nie chodzi o prawo do wyboru czy własnego zdania ....
Ja po prostu nie umiałam karmić piersią .... Nie chodzilam do szkoły rodzenia, bo i tak miałam zaplanowane cc więc stwierdziłam, że nie ma sensu tam chodzić. W szpitalu przynieśli mi mała i po prostu kazali nakarmić. Nikt mi nawet nie powiedział jak i co. W szpitalu jakoś to było, ale po powrocie do domu zaczął się dramat. Mała nie umiała się przyssać, ja nie umiałam jej przystawić. Ona płakała, ja się pociłam i płakałam razem z nią

Czasem trwało to 40 min zanim nam się udało. W dzień jakoś to było, ale w nocy tragedia prze duże "T"

Kupiłam sobie laktator, odciągała i podawałam z butli na przemian z bebiko. Po 3 miesiącach zaczęło mnie wnerwiać wieczne odciąganie, kombinowanie i jeżdźenie wszędzie z całym sprzętem. Koszmar. Darowałam sobie zwyczajnie i mleko bezboleśnie zanikło.
To już nie kwestia wyboru, a tego żeby nie czuć się winnym do końca zycia, że się piersią nie karmiło. Żeby nikt nie mówił, ze karmienie to taka naturalna rzecz. Ja myślę, że to trudna umiejętność której ja nie posiadłam.
I jest jeszcze coś. Żadna z Was o tym nie napisała ..... Teraz jak staję przed lustrem i patrzę na swoje piersi po tych 3 miesiącach niby-karmienia, to mi się płakać chce

Pewnie to niekoniecznie tak musi być, ale u mnie jest powiem delikatnie - nieładnie
