A ja mam nerwa, bo moja znów robi naloty na naszą chatę. Tzw. kontrola jakości - tak to nazywam. W sumie od trzech dni przychodzi i marudzi...
A byłam u niej dziś na chwilkę dzieci zostawić to wracam z Urzędu i widzę patologię, dzieci w zabawkach, umazane...
I oczywiście dała sobą rządzić... I jak moi synowie mają brać przykład z dorosłych, jak dorosła kobieta daje im sobie wleźć na głowę...
Też to przerabialiśmy. U mojej to wiesz jaki był argument "no przecież u babci to wszystko wolno" a poza tym mój synek wymuszał wszystko płaczem przez co ona wszystko mu dawała (łącznie z rękawicami gumowymi od domestosa oraz mokrymi ścierami, którymi mazał meble) bo przecież sąsiedzi nie mogą słyszeć jak on płacze, bo POWIEDZĄ, ŻE GO BIJE. Już nie wspomnę o tym, że nie da się poprawnie wychować dziecka, które nie zna granic co mu wolno a czego nie. Poza tym dziecko ponoć czuje się bezpieczniejsze wtedy gdy ma u boku mądrego opiekuna, który mu wytłumaczy, że tym możemy się bawić a to jest niebezpieczne. ALE WEŹ TO WYTŁUMACZ STARSZEJ PANI PO 60-TCE !!
o mader

rekawice po domestosie??ja swojej nawet batonika nie dam do raczki w opakowaniu bo nie wiem kto go mial wczesniej czy nie psiknął na niego

wiem moze i chore ale tak juz mam.ma swoje zabawki wyprane umyte i o.
z tego co tu czytam to moja to aniolek

zdrowo je nie skarży sie na nic.ale wchodzi w nasze życie z butami.na co sobie nie pozwole.a co najlepsze to jak my nie zadzwonimy np.przez 2tygodnie to oni nie napisza jak wnusia nic dopiero potem a czemu się nie odzywacie

??łajza

i jak tam moja wnusia a raczkuje a siada i inne bzdetne pytania.a czas juz jej dac wazywa surowe i inne rzeczy.

ja uwazam ze na niektore rzeczy przyjdzie jeszcze czas, szczegolnie na surowizne