I ja się zgadzam w zupełności z tym co napisała Goosiek. Pomagać można w granicach swoich możliwości. Ja miałam 21 lat jak zmarł mój ojciec-uczyłam się jeszcze ale byłam już na tyle usamodzielniona,że miałam pracę dobrze płatną i wynajmowałam samodzielne mieszkanie z ówczesnym partnerem. Mama nagle została z moim bratem,który miał wtedy 10 lat,siostrą 13-letnią i pensją,która ledwo do pierwszego starczała. Zrezygnowałam z wynajmowanego mieszkania i wróciłam do domu,co miesiąc dawałam mamie kasę na życie aby było jej lżej. Potem mama stanęła na nogi a ja miałam taki epizod w życiu,że zostałam bez pracy i wtedy już jako dorosła osoba musiałam być na utrzymaniu mamy-do pracy pójść nie mogłam bo zachorowałam na gruźlicę i żaden lekarz przy tej chorobie zdolności do pracy wystawić nie może. I wtedy mimo,że było mi z tym strasznie źle ale brałam kasę od mamy. W tym momencie ja jestem całkowicie samodzielna,moje rodzeństwo również a i mama sobie radzi finansowo. 2 miesiące temu kupiła samochód i ani przez chwilę mi przez myśl nie przeszło,że mogłaby chociaż część tej kasy nam do wyprawki dołożyć. Jesteśmy dorośli a dziecko jest ogromną odpowiedzialnością i trzeba stawić temu czoła pod każdym względem a nie liczyć na pomoc innych. Mój TŻ teraz pracuje po 12h dziennie,nie widujemy się prawie wcale bo robi popołudniówki zahaczając o nocki-wyjeżdża z domu jak ja jestem w pracy,wraca jak ja śpię. Mi w pracy z niedzieli i poniedziałku wolnego-te dni spędzaliśmy zawsze razem,zmienili na wolne w sobotę i niedziele-więc teraz wspólna mamy tylko niedzielę-on jeździ na taksówce,sam sobie wybiera dni i godziny pracujące ale z sobotyw pracy nie zrezygnuje bo największy ruch a i w tyg też kosztem wspólnego czasu pracuje wieczorami bo tez ma większe utargi. Jesteśmy dorośli i odpowiedzialni,dziecko oznacza więcej pracy dla przyszłego ojca ale ja nie narzekam,bo pracuje po to aby naszej trójce było lepiej. Zostanie rodzicami było naszą decyzją i świadomym wyborem,ale nawet jak u niektórych był to tylko nieplanowany wypadek to uważam,że dorosła osoba powinna umieć ponosić konsekwencje swoich decyzji. To jest nasze życie a nie naszych teściów czy rodziców i oni wcale nie mają obowiązku nam pomagać. Ufff się rozpisałam...ale temat jest trudny-to fakt.