reklama

Teściowie

Dziekuje lile, ale rozumiem tez podejscie dziewczyn. Wiekszosc ludzi tak do tego podchodzi, ze jak nie chcieli dziecka, to trzeba bylo sie nie kochac. A jak sie przytrafilo to niech teraz sobie sami radzą. Każdy ma swoje zdanie, a ja po prostu uwazam ze skoro corke utrzymywali tyle lat, to wypadalo by zeby syna chociaz zapytali czy jakos sobie radzi, a oni ewidentnie sie nie poczuwają i względem mojego P. to troche niesprawiedliwe, wiem ze on mi tego nie powie, ale napewno liczyl ze jego rodzice troche inaczej się zachowają.
 
reklama
Ja też nie rozumiem potępienia Ani. Przecież każdemu się mogło zdarzyć. Rozumiem ją, bo jestem w podobnym wieku. Widać, że poradzili sobie mimo 19 lat, zrezygnowali z marzeń. A od teściów oczekują zwykłego zapytania, a że wchodzi ono na kwestię finansową. No cóż ciąża i dziecko bardzo dużo kosztują.
Moi teściowie mnie nienawidzą, wiem, że do mojego dziecka też nie będą odnosić się przychylnie. W ogóle gdy kiedyś powiedziałam im, że chciałabym zacząć już kompletować wyprawkę i spytałam czy mogą pożyczyć trochę kasy dla wnuka to spojrzeli się na mnie jak na kosmitkę. Przecież dobrze wiedzą o mojej sytuacji finansowej. Teściowa wciąż nie przyjmuje do wiadomości tego, że na świecie teraz w każdej chwili może pojawić się dziecko ich syna. Mówi, że wszystko sobie kupię po porodzie. Fajne ma spojrzenie na rzeczywistośc...Czasami sama nie wiem co robić...
 
No cóż tak w życiu bywa jeden dostaje więcej a drugi mniej.I coś o tym wiem bo mając 17-ście lat poszłam do pracy.Moich rodziców nie było stać na płacenie za moją naukę w tym czasie moja siostra robiła studia i jej pomagali.I kiedyś miałam do nich żal,ale dziś dobrze się stało że tak miałam pod górkę.Do wszystkiego doszliśmy sami i nic nikomu nie zawdzięczamy i nie jesteśmy uzależnieni od rodziców.A teściowa nam zaczęła pomagać po wyjeździe zagranice bo wcześniej to jeszcze my jej pomagaliśmy.Tak ciężko miała w życiu.Teściu nie dał nam złotówki pomimo że zarabiał naprawdę duże pieniądze. i nie mówię że chodzi mi o rzeczy materialne.tylko o to że teściowa i dzieci nie mieli co jeść a teścia g..... to obchodziło.I co mam mieć do niego pretensje.A po cholerę psuć sobie nerwy na takich ludzi.
Ja tam ciesze się z tego co mam.Nie ma co narzekać tylko trzeba sprostać sprawie i tyle.
Popatrz w okół siebie Aniu są młodzi ludzie którym nikt zupełnie nikt nie pomaga i muszą radzić sobie sami.A poza tym szkoda nerwów na teściów.
 
A to, że z seksu mogą wziąć się dzieci to wie nawet dziecko w podstawówce - ale z ręką na sercu, czekałaś z "pierwszym razem" do stabilizacji finansowej, ukończenia edukacji, własnego mieszkania itd? Jeśli tak, to podziwiam.

Ja czekałam, i podziwiam mojego męża że tak długo na mnie czekał....cały czas mówiłam że chcę życie spędzić z jednym mężczyzną i tak się stało, a to że mój mąż był na tyle wyrozumiały i czekał do ślubu....przynajmniej miałam pewność że mnie kocha.
Ja jestem zdania że tylko abstynencja daje 100% pewności, bo taka jest prawda.
Przy tabletkach i innych metodach zawsze jest te kilka % ryzyka.
Ja skończyłam liceum, od razu poszłam do pracy, jednocześnie studiując, więc od 19 roku życia jestem samodzielna. Rodzice moi nam pomagają, bo mówią że ktoś kiedyś im też pomógł. Moi teściowie nie pomagają, bo mówią że im nikt nie pomógł i do wszystkiego doszli sami.
Rozumiem oba podejścia, i rozumiem że Ani jest przykro że jej rodzice pomagają jak tylko mogą. U mnie jest tak samo, moi rodzice wszystko by nam dali, choć ja NIGDY nie wymagałam pomocy, od początku chciałam być samodzielna. A to że kupią łóżeczko i sprawi im to ogromną radość, to dla mnie też fajna sprawa. Co do rodziców mojego T....są dobrymi ludźmi, ale wyznają zasadę właśnie że skoro dziecko jest dorosłe i po ślubie to niech pracuje samo na siebie i ja nie mam o to pretensji, tylko czasami jest mi przykro, podejrzewam tak samo jak Ani, bo moja mama szaleje i kupuje Leosiowi ciuszki, i przynajmniej wiem że się cieszy z tego dziecka, a teściowa nie chciała nawet płci znać....
To by było tyle na ten temat, jest to trudny temat, i co osoba to inne zdanie, każda z nas została wychowana inaczej i w innym domu, dlatego opinii będzie wiele.
Ja jestem wdzięczna teściom że wychowali mojego męża na wspaniałego mężczyznę, dobrego i troskliwego. Cóż by mi było z pieniędzy gdyby był gburem, leniem, damskim bokserem i do tego pijakiem?

Się uzewnętrzniłam :) sorki, ale humor mam tragiczny dzisiaj, więc może stąd te moje wywody.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
ania_ch a ja powiem tak od innej strony... moj Mąz ma starszą siostre i duzo młodszego brata ... jak sie poznalismy czesto własnie mi mówił ze jego rodzice bardziej pomagają siostrze np." jak zrobiła prawo jazdy to tatus kupił jej samochód w salonie a jak ja zrobiłem prawko to kazał na pierwszy samochód zarobic "coprawda mąz zarobił na samochód który jego tata pozniej cały wyremontował na swoj koszt ( bo to był niezły złom stary mercedes z lat 80)akurat to go najbardziej bolało temu cytuje itd... z perspektywy czasu jednak stwierdził a ma teraz 28 lat , zone, dziecko , drugie w drodze, prace i jakas sytuacje materialną ze "TATA MIAŁ RACJE" bo nauczył go liczyc na siebie... i powiedział jeszcze ze jak kiedys jego syn bedzie miał prawo jazdy to tez postąpi tak samo jak jego Ojciec bo z perspektywy czasu było to słusze , .. Moze Twoi Tesciowe tez chcieli wychowac niezależnego syna... a moze niechcą zabardzo wam pomagac zebyscie sie nieprzyzwyczaili do tej pomocy i niezadali ciagle wiecej a zaczeli samodzielnie zyc...
 
Ostatnia edycja:
Ale nikt tu Ani nie potępia. Tylko sama się prosi o komentarz do stwierdzenia, że nie planowała dziecka, a teściowie są źli, bo nie chcą pomagać jak już się jej zdarzyło potknąć. Pomoc rodziców i teściów na każdym etapie życia jest miłym gestem, ale nie obowiązkiem. Więc niechęć do nich, bo nie chca pomagać, jest trochę nie na miejscu.

Osobiście bardzo nie lubię jak ktoś mi albo drugim zagląda do portfela i komentuje na co kto wydaje swoje pieniądze. Miałam taką bratową, która nienawidziła moich rodziców, bo ci nie wpadli na pomysł aby dołożyć się do mieszkania, które jej rodzice kupili dla niej jako prezent ślubny. I wypominała im, równiez po forach internetowych, że są majętni (hahaha ;-)) a grosza poskąpili. Potem jeszcze pluła na nich, że jako prezent ślubny dali im swoje stare używane auto a sobie w tym czasie kupili nówkę z salonu.

Lile, w temacie alimentacji masz rację, o ile dziecko nie postanowi założyć rodziny.
 
podlacze sie dziewczyny do watku, bo mnie zaintrygowal :)

ktos napisal "ze nikt ani nie potepia"
naprwde? bo moim zdaniem jesli ktos pisze doroslej (chodzi mi o wiek cywilny) kobiecie, ze skoro szla do lozka to wiedziala co robi", to jest potepienie, a wrecz prowokacja! i traktowanie kogos jak gowniarza, ktory wlasnie nie wiedzial skad sie dzieci biora...
wiele z was ma racje, ale na milosc boska nie sprowadzajcie ciaz nieplanowanych do sytuacji statusu nastolaty mieszkajacej u rodzicow ktora sobie strzelila dziecko w gimnazjum, albo liceum, bo myslala, ze tak od razu sie nie zachodzi... nie tylko takie przypadki sie zdarzaja! a co maja powiedziec kobiety ktore zachodza w wieku 45-50 lat bo lekarz powiedzial,ze zaczela sie menopauza i juz nic nie gorzi? tez zostana potraktowane jak gowniary bez wyobrazni, mimo, ze maja wiek waszych matek ?

zgadzam sie co do odpowiedzialnosci jesli chodzi o seks, palnowanie rodziny, bo nie sztuka dziecko zrobic, urodzic, tylko wychowac, zagwarantowac mu warunki, ale swoja droga jestem bardzo ciekawa ile z was czekalo z seksem do slubu, albo ile urodzilo dziecko w takim wieku i takiej sytuacji, ze byliscie na swoim (mieszkanie, dom)
oboje z pracan najlepiej juz ze spalconym kredytem ( zeby nie bylo ryzyka ze nie spalcicie i wyladujecie na bruku z dziekiem malym ), itp itp itp....

pisze tylko w kwestii "komentowania wieku i faktu nieplanowania ciazy", co do pomoy tesciow sie nie wypowiadam. uwazam, ze to indywidualna sprawa kazdego...
 
Ja nie chciałam komentować bo wiedziałam że tak będzie :)
Ale w 100% zgadzam się z tym że wypominanie laptopa teściowej nie jest w porządku, jej pieniądze, jej sprawa.
Z reguły córkom pomaga się bardziej a syna chce się nauczyć samodzielności, ale oczywiście nie zawsze tak jest. Może chcą sprawdzić czy stanie na wysokości zadania? Jedni pomagają chętnie całe życie dzieciom, inni uważają że dzieci powinny być samodzielne. Rodziców się nie wybiera- teściów w sumie też i na jakie podejście trafimy nie mamy wpływu. Ja nie oczekuje pomocy- wręcz uważam że w pewnym momencie to dzieci zaczynają pomagać rodzicom.

Może Ani teściowej nie może przejść przez gardło pytanie "jak sobie radzicie?" bo ma żal że syn w wieku 19 lat zamiast studiować prawo będzie miał dziecko, może miała wizję już jak ma wyglądać życie jej syna i nie uwzględniała w tych planach żony i dziecka tak wcześnie? To tylko świadczy o tym że nie szczęście syna jest dla niej najważniejsze, tylko zła jest że nie wszystko jest tak jak ona chce. Trudno. Może nawet czeka aż do niej przyjdziecie po pieniądze żeby mogla powiedzieć "wiedziałam że tak będzie". Wierze jednak że jak zobaczy że jest Wam razem dobrze, że Twój P. sprostał temu wyzwaniu, jak zobaczy Wasze dziecko to serce jej zmięknie. Najbardziej ją zaboli jak zda sobie sprawę z tego że jej pomoc nie jest Wam potrzebna i prędzej czy później będzie chciała uczestniczyć w Waszym życiu. Ale dużo zależy od Twojego podejścia i wydaje mi się że teraz jest złe.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry