P. nie jest jedynakiem. Ma siostre, ktora ma 27 lat i sytuacja wyglada tak, ze nie skonczyla zawodowki nawet.. nikogo nie potępiam w takich sytuacjach, po prostu nie poradzila sobie wpadla w zle towarzystwo i tyle. Ale od tamtej pory pracuje 2 miesiące w roku, w okresie letnim w jakims barze, albo wcale. Byla kilka lat temu we włoszech zarobila sporo pieniedzy i wszystkie przyjemnosci za te pieniadze kupowala, a utrzymywali ją rodzice bo mieszkala z nimi jeszcze 2 lata temu. Z P. w jednym pokoju. Teraz mieszka w kawalerce babci, którą opłaca mama. P. jest oczkiem w glowie mamusi, bo zawsze dobrze sie uczył, poszedł do liceum, mial jakies ambicje. Jego siostra rok temu rozstala sie z chlopakiem po 8 latach. Mama ma do niej ciagle pretensje ze to ona powinna byc teraz w ciązy a nie ja. Najdziwniejsze jest to, ze mama P. zawsze mnie lubiła, dawala mi to odczuc. I nie wydawalo mi sie to sztuczne. Zagadywala mnie, jak sie klocilam z P. to zawsze brala moją strone, kupowała mi np. bluzki bez okazji, wydaje mi sie ze ona osobiscie do mnie nic nie ma, tylko po prostu boi sie ze straci swojego synusia. A P. nie powie jej zeby nie wstawala rano i mu nie robila sniadania, bo jest mu to na ręke ze budzi sie i ma wszystko na stole. Ale ma juz zapowiedziane ze jak sie wprowadzi do mnie, to owszem nie ma problemu kanapeczki do pracy mu zrobie dzien wczesniej na wieczor, a rano sobie wezmie z lodowki. Ale zadnych sniadanek na stole o 5:30 nie bedzie. Powiedzialam mu tez ostatnio to co napisala anbar- ze to teraz ja będe jego najblizsza rodzina i nasze dziecko, a nie jego mama, moja Agata itd. I to my mamy byc dla niego najwazniejsi. Teraz niech mu usługuje, jak lubi, na szczescie on jest uswiadomiony ze ze mna tak nie bedzie mial.