Wiem, że dzidziłek jest najważniejszy.
Niestety trochę zrobiło mi się przykro jak sie dowiedziałam ( od mężą - razem pracujemy), iż mają pretensje, iż nie przekazałam wszystkich obowiązków( nie zdążyłam - myślałąm, że jeszcze pochodzę przynajmniej tydzień). Obiecałam, że zrobię to w domu.
Faktycznie może teraz trochę się odzwyczaję od pracocholizmu - teraz ciąża w domku, potem poród i maluszek w domku.
Wiesz co kate cały czas się zastanawiam co zrobić z maliszkiem jak skończy mi się urlop macierzyński. Babacie się nie kwapią, żeby przyjeżdzać. Chcą, żeby im codziennie podwozić - a to jest ponad dwie godziny jazdy rano i wieczorem ( to razem dodatkowo 4 godz) ( pracujemy koło domu - a teściowa mieszka na drugim końcu Wrocławia, natomiast maja mama nie ma instynktu babcinego - zero chęci opieki nad maluchem) - a jeszcze mamy córcię i trzeba jej lekcji przypilnować. Drugie wyjście - żłobek ( dla malucha ok 6 miesięcy), trzecie wyjście urlop wychowawczy ( mniej kasy i niepewny powrót do pracy ).
Sama nie wiem. Jestem pełna rozterek.