bry wieczór
Mamusia, Jotemka, Martika - idąc za ciosem - bylismy dzis w Ikei - najbliższa jest w Belfaście (ok. 180 km od nas), czyli mieliśmy całodniową wycieczkę. Zakupy zrobione, część mebelków juz mąż poskładał. Jutro muszę wyprać nową pościel do Alinki pokoju, trzeba zawiesić nowy karnisz i zasłonki na nim i mąż chce obić Ali łóżko nowym suknem. Pomalować ściany (dla odświeżenia, a jedną na różowo - to ulubiony kolor Ali) i poustawiać wszystko tak jak ma być.
Jotemka - myslałam, że będę bardziej odczuwała pustkę bez pracy, ale nie. Pewnie z kilku powodów - są wakacje, dzieciaki są w domu i co chwila mam nalot tajfunu w postaci 4-5 dzieci. Poza tym dopiero co Alinka miała wiatrówkę, teraz ma Kuba - tez nie mam szans się nudzić.
Co chwilę staram się robić gdzies porządek, żeby opróżnić dom z niepotrzebnych sprzętów, rzeczy i ubrań. No i jeszcze atrakcje z nowym umeblowaniem. Wczoraj mąż zrobił mi półki w pomieszczeniu gospodarczym koło kuchni, teraz pokój Alinki - na razie jeszcze nie odczuwam braku zajęcia, troche tylko bardziej pusto w portfelu, ale... coś za coś.