Czy jedynie czekanie na "swoj kat" i chec zaoszczedzenia pieniedzy stoi za tym, ze musicie mieszkac z bratem meza ? Czy brat , gdy zostanie sam, poradzi sobie bez pomocy Twojego meza ? Ja wiem, ze teraz to jest Twoj najmniejszy problem, ale moze maz czuje sie za niego odpowiedzialny i chce sie nim opiekowac , a wspolne mieszkanie wydaje mu sie dobrym sposobem na to. Musisz porozmawiac z mezem i zapytac go wprost , jakie sa jego motywy . Skoro maz pracuje, Ty tez masz swoje pieniadze, to powinno Was byc stac na wynajecie czegos . Ale poki nie wyjasnisz sobie , na spokojnie, z mezem, jego postawy wobec brata, poty nie masz co liczyc na osobne mieszkanie. Jesli maz czuje sie za niego odpowiedzialny, to kazdy prestekst bedzie dobry, by "zostalo jak jest" .
Pizesz, zekochasz meza.
Ale jesli on Cie nie wspiera, jesli nie jestescie - Ty i Wasze dziecko- dla niego najwazniejsi, to jak dlugo ta milosc jeszcze przetrwa ? Kiedy zaczniesz go nienawidzic tak, jak jego brata, obwiniajac go o swoje nerwy, brak wlasnego zycia itd ?
Moim zdaniem powinnas postawic na swoim i zazadac , byscie sie wyprowadzili.
Lepiej nie bedzie , nie masz sie co ludzic. A jak urodzi sie dziecko, bedzie jeszcze gorzej.
Z ta terapia dla par to moze nieglupi pomysl. Tak naprawde to nie wiesz, kiedy sie wyprowadzicie - badz realistka, walcz o siebie, swoja rodzine, swoje dziecko.