anetas: gratuluję postępów Borysowi i Tobie!

U nas też duża poprawa od kiedy się rehabilitujemy. A największy postęp obserwuję od 3 dni. Mały zaczyna przybierac pozycję do raczkowania i tak balansuje sobie do przodu i do tyłu. Na razie nie wpadł jeszcze na to, że można ruszyc do przodu (bo do tyłu już śmiga), ale myślę, że to już kwestia kilku dni.
Dzisiaj po raz pierwszy usiadł samodzielnie. Do tej pory siadał z naszą niewielką pomocą. A dzisiaj rano zostawiłam go na podłodze leżącego na brzuchu i wyszłam na moment z pokoju. Jak po chwili wróciłam już siedział. Do tego pomyka po domu przesuwając się na pupie i zaczyna dobierać mi się do szuflad i półek z ksiązkami. Tak więc koniec spokoju, co mnie ogromnie cieszy. ;D.
Byliśmy wczoraj u neurologa (w myśl zasady, żeby dmuchać na zimne) i jest ok. Lekko zmniejszone napięcie w rękach i nogach, ale kończyny nie są wiotkie. Lekarz powiedział, żeby tym się nie przejmować, bo w tym stopniu, co u małego, to nie jest patologia.
Mamy dalej ćwiczyć tak, jak do tej pory (metoda Bobath + elementy masażu) z większym naciskiem na sam masaż. I zwiększyć częstotliwość rehabilitacji z dwóch do trzech tygodniowo. Kontrola za 5 tygodni.
Tak więc uspokoiłam się i jestem dobrej myśli. Szczególnie, że po miesiącu ćwiczeń widzę efekty.
