Tak masz rację...zero zainteresowania matką w większości przypadków. U nas było tak, że ja jak tylko się dowiedziałam o wadach małej to sama poszłam do psychologa i przez całą ciążę tam chodziłam. Ale nikt się nie zainteresował z lekarzy. Natomiast po samym urodzeniu małej od razu pojawiła się pani psycholog i zaproponowano mi oddzielny pokój...bym nie była z mamą i zdrowym dzieckiem. A po przewiezieniu małej z Rudy Śl. do Katowic to tam również spotkanie było z psychologiem - z ich inicjatywy.Chyba jak teraz na to patrzę to najbardziej rażące jest to że np w naszym przypadku człowiek zostaje sam bez pomocy, ta znieczulica, idziesz do lekarza i sprawdza tylko stan dziecka jak jesteś w ciąży i omawia ewentualne leczenie dziecka po porodzie jakieś wskazówki daje ale nikt się nie troszczy o stan matki, tylko jeden lekarz a byłam u kilku dal mi namiary na psychologa w trakcie ciąży.Moj lekarz prowadzący wogole miał gdzieś mój stan psychiczny i dopiero rozmowę z psychologiem który mnie zaczepił na korytarzu miałam po cesarce.Co do ustawy za życiem to tak dostaliśmy już pieniądze ale o wsparciu jakie jest tam zapisane wg ustawy nic nikt nie wspominial.Kasa na konto decyzja poczta i oczywiście mogę szukac psychologa na własną rękę ale szkoda trochę że tak to wygląda.