reklama

Wasi partnerzy/ mężowie

reklama
wiecie co babeczki strasznie mi sie smiac chce jak czytam te posty bo doszlam do wniosku, ze jestesmy wszystkie prawie identyczne:-):-):-)
jak bym o sobie czytala.....najpierw zrzedze dokladnie o wszystko co robi albo czego znowu nie zrobil, apotem jak jest w pracy to tesknie i mam wyrzuty sumienia i tak sobie pomyslalam ostatnio, ze jak by to on byl w ciazy to ja bym nie miala tyle cirpliwosci....:happy:
 
moj maz jest zdania ze nie jestem KOZA i wiec po co mi kwiatki :) hehehe choc ciezko doprosic sie jakiegos upominku to jak juz cos to bizuterie, laptop, suszarka... woli jakies praktyczne prezenty niz Kwiatki :-)
 
Kasia, cóż, myślę, że zrezygnowałabym z kwiatków na rzecz biżuterii, ale ja tak sobie dywaguję, jakby było o czym:-) Nie pamiętam już kiedy coś ostatnio dostałam??? Muszę zajrzeć do mojego sekretnego notesiku.. Zapisuję tam wszystkie rocznice itp. w związku, z którymi nic nie dostałam.. Jak tak dalej pójdzie to chyba będzie mi musiał samochód nowy kupić, żeby zrekompensować mi te zaległości..


 
Kasia, cóż, myślę, że zrezygnowałabym z kwiatków na rzecz biżuterii, ale ja tak sobie dywaguję, jakby było o czym:-) Nie pamiętam już kiedy coś ostatnio dostałam??? Muszę zajrzeć do mojego sekretnego notesiku.. Zapisuję tam wszystkie rocznice itp. w związku, z którymi nic nie dostałam.. Jak tak dalej pójdzie to chyba będzie mi musiał samochód nowy kupić, żeby zrekompensować mi te zaległości..

Malinna na to nie wpadlam ;-)ale za to mam dobra pamiec i wiem w czym jest do tylu :) dzisiaj idziemy na obiad Walentynkowy :D:-D:szok:
 
i tak sobie pomyslalam ostatnio, ze jak by to on byl w ciazy to ja bym nie miala tyle cirpliwosci....:happy:
e tam... wystarczy, że facet ma 37 st gorączki... tydzien takiej "grypy" to prawie to samo co 9 miesięcy ciąży u mnie.... biegaj, skacz i podawaj, i głaskaj i przytulaj... ehhh jak dzieci. no ale mój partner to nigdy nie miał do mnie cierpliwości, więc czemu niby miał by mieć teraz...?
:sorry:
 
a ja siedzę teraz i beczę :wściekła/y:
rano odprowadziłąm beczącą córcię do przedszkola, potem pobiegłam na badania, na dodatek osłabiona bo się zapomniałam i wstrzyknęłam sobie insulinę a potem przypomniałam o badaniach, więc nie mogłąm nic zjeść, no i miałam za niski cukier i było i na prawdę słąbo i się bałąm że w ogóle zemdleję... przyszłam do domu i się rzuciłąm na to śnaidanie, oczywiście zjadłąm za szybko i rozbolał mnie żołądek. Ale przygotowałąm syna do szkoły, miał na 10.00. 0 9.40 zaczęłam prosił męża, żeby zaczął się pzygotowywać, bo specjalnie wziął urlop w pracy z okazji pierwszego dnia szkoły. o 9.50 już zaczęłam go upominać bardziej nerwowo, no bo za 10 minut początek roku, do szkoły też trzeba dojść a on siedzi w gaciach przy komputerze i jednym okiem zerka na CNBC.
A on jak zaczął fukać, na synia się wydzierać, do mnie jakoś tak nerwowo...
Małemu całkiem już zepsuł dzisiejszy i tak nieprzyjemny dzień, a mnie... już nic pewnie dziś nie zrobię, a tak miało być fajnie...
Zaraz pewnie wróci i się pokłócimy :wściekła/y:
 
reklama
eh IZA a daj se spokój ... usiadz włącz jakis film i odpocznij se z 2h ... zjedz loda albo na co masz ochote i pomyśl o maleństwie nie mozesz teraz sie denerwowac bo jeszcze wywołasz szybciej porod ... !! wiec olej wszystko do okoła i popraw se humorek ... obiad zaczniesz pozniej robic wiec masz troche czasu :) zaraz synek przyjdzie i powie jak fajnie w szkole i zacznie juz cos tam opowiadac :)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry