My przeżywamy kryzys... Odkąd mała jest na modyfikowanym, przestała przesypiać noce. Mąż nie chce mi pomagać w nocy, przez co ja jestem rozdrażniona... Mała wstaje na jedzenie około 4, musimy z nią zrobić kupę i ululać... Czyli jak wstanie o 4 to o 5.30 zasypia. O 6.45 muszę wstać, bo mala już wstaje... Budzik dzwoni i nie ma spania. Jak tylko mała zaczyna płakać około 6 to maż idzie do drugiego pokoju, a ja znowu sama z nią walczę. Jeżeli pomaga mi w nocy z maleńką, to wypomni mi jeszcze, bo on przecież musi pracować. Tak naprawdę to dopiero teraz wiemy, że mamy dziecko... Wypłakuję się do poduszki jak mała śp, żeby nie wyczuła mojego smutku i frustracji. Na dodatek nie pomaga mi w domu, bo jest baaardzo zmęczony po pracy... Sama muszę wszystko robić, co jest ponad moje siły. Co z tego, że wróciłam do wagi sprzed ciaży, jak wyglądam jak Quasimodo.... Przygarbiona, ze smutną miną i z worami pod oczami... Cały dzień z dzieckiem, które śpi po 20 minut, z jedną dłuzą, 4-godzinną drzemką można paść... Najfajniejsze jest to, że mąż zarzuca mi, że jestem leniem i nic nie robię w domu



Jak mu tłumaczę, że mała pochłania mi większość czasu, to on mi nie wierzy... Błędne koło normalnie... Tak chętnie dzisiaj jade na Wigilię do jego rodziny, że szok... już chciałam nie jechać. Bo po co mamy udawać przed jego rodziną że wszystko jest ok?!

Ja nie potrafię udawać. Zaproponowałam dzisiaj ( z rozpaczą, bo dużo dla mnie znaczy spanie w jednym łóżku z mężem) że przeniosę się z małą do dużego pokoju na kanapę, bo mam bliżej kuchnię. Może jak on sie wyśpi, to będzie inaczej... Nie wiem co robić... Spanie oddzielnie może źle się odbić na naszym małżeństwie... W życiu się tak nie kłóciliśmy, tak jak teraz.... Dopiero 2 tygodnie po narodzinach Zuzi się zaczęło i trwa cały czas... Ja zaczynam podupadać na psychice, nie mam czasu zjeść rano, pierwszy posiłek jem dopiero około 14... Teraz malutka śpi u mnie na rękach, bo jak tylko ją dołożę to jest płacz... Łukasz ma do mnie pretensje, że rozpieszczam małą, bo noszę ją na rękach. Ona tego potrzebuje... przecież nie da się rozpieścić miesięcznego dziecka, bo przecież dopiero okolo trzeciego miesiaca kształtuje się świadomość... Po prostu wymiękam.... :-(