Dziękuję Wam dziewczyny za wparcie! Jak dobrze, że jest to forum, że Wy jesteście. Odpoczywam prawie cały czasy, moja mama przychodzi codziennie i odciąża mnie przy Jaśku. Ale załapałam po tym wszystkim strasznego doła. Z jednej strony się boję, jak będzie dalej, ciągle sprawdzam, czy nie plamię, macam brzuch, czy wszystko ok, wypatruję ruchów dziecka. I oczywiście cieszę się, że skończyło się tylko na strachu, ale jakiś taki ciężar czuję wewnątrz siebie, że nie mogę się pozbierać. Ciągle się pytam, czy mogłam coś zrobić, czy może zrobilam cos nie tak. W dodatku ta szpitalna bezczynność tak wybiła mnie z rytmu normalnego życia, że teraz nic mnie nie cieszy, mam same czarne myśli, czuję się beznadziejna pod kazdym względem.
Uchhhh, no to się wygadałam... Wybaczcie te smutasy, ale kto zrozumie, jak nie inne kobitki, no przecież nie facet!