minisia
pazdziernik '08
Wiec tak było u mnie.
Rano w sobote po 9 moj gin wzial mnie na wywołanie porodu poniewaz cos sie od piatku zaczelo dziac (odchodzil mi czop z krwia). Mowie Wam jakiego miałam stresa normalnie tak sie bałam az zaczełam panikowac wiec wzielam sie w garsc i powiedzialam sobie ze przeciez nie omin ie mnie to a ze mialam juz 5 cm rozwarcia bylam pewna ze pojdzie jak splatka
Położyli mnie na pokoju do porodów rodzinnych gdzie moj gin przebił mi pecherz oraz dal tabletke pod jezyk (w tym czsie zjawil sie maz) Po chwili poczułam pierwsze skurcze co 3 min potem co 2 i 1,5 jednak ich sila nie zbyt byla mocna -bolalo ale nie az tak!!! co mnie dziwilo
po godzinie mialam 8 cm rozwarcia wiec lekarz kazal dac mi kroplowke bo mala siedzila bardzo wysoko, jednak nic nadal sie nie dzialo
rozwarcie stalo w miejscu, bole tak samo wiec kolejne dawki lekow ktore mialy ja w ciagu 15 min zmusic do zejscia i zakonczyc porod
Jednak i to nie dzialalo.Lekarz i polozna byli cudowni nie odchodzili na krok!! maz rowniez spisal sie na medal!!biedak cierpial razem ze mna ale byl dzielny!!!! Wiec jak wspomnialam ze akcja nie postepowala moj gin zdecydowal o cc poniewaz mala zaczela slabnac i tetno coraz czesciej zanikalo a nie chcieli ryzykowac powiedzial za za 30 min n sali opercyjnej sie spotkamy.Odlaczyli mi krpoplowke i akcja oslabla calkiem
zalozyli cewnik, maz musial wyjsc niestety ale czekal za drzwiami
wzieli mnie na sale przyszedl rowniez mily anestezjolog ktory mi wszystko wytlumaczyl i zaczal dzialac
dal zastrzyk w kregoslup i w jednej chwili stracilam czucie w nogach!!! polozli mnie na stol i zaczelo sie
błyskawicznie ciecie, poczułam szarpanie a anetezjolog mnie zagadywal ciagle abym nie myslala o tym wszystkim i nie slyszala co mowia lekarze, po chwili slysze "jest główka " "o dziewczynka" i usłyszałm płacz mojej niuni a zaraz potem polozna przylozyla mi ja do policzka i wtedy sie rozkleilam plakalam jak dziecko, nie moglam sie uspokoic. Lekarze konczyli zabieg a ja czulam sie szczesliwa!!!ze juz po!!
W tym czasie polozna z moim mezem byli przy badaniu malej ktora poczatkowo dostala 9 a potem 10 pkt. Lekarz mi wytłumaczyl ze mala zle wstawiala sie w kanal dlatego nie bylo postepu porodu no i dodatkowo byla owinieta pepowina.Wiec jestem mu wdzieczna za to ze podjal decyzje we wlasciwym czasie nie czekal az sytuacja stanie sie bardziej grozna.
Po samym zabiegu milalam jakie wstrzac bo jei wiem jak to nazwac bylo mi duszno, slabo, cisnienie mi spadlo wiec lekarze i polozne mieli stracha a ja nie mniejszego, dali mi relanium i wszystko wrocilo do normy.Szwy mam rozpuszczalne a blizna super nawet nie widac az tak!!! za to samo miejsce obolale i ogolnie mowiac porod najgorszy nie ma to jak sn wiecie
szybciej sie do siebie dochodzi, po cesarce nie jest tak wesolo!!!
TERAZ JESTEM SZCZESLIWA MAMUSIA!!
Dobra mykam kapac malutka i do lozka bo jestem nieprzytomna
Rano w sobote po 9 moj gin wzial mnie na wywołanie porodu poniewaz cos sie od piatku zaczelo dziac (odchodzil mi czop z krwia). Mowie Wam jakiego miałam stresa normalnie tak sie bałam az zaczełam panikowac wiec wzielam sie w garsc i powiedzialam sobie ze przeciez nie omin ie mnie to a ze mialam juz 5 cm rozwarcia bylam pewna ze pojdzie jak splatka
Położyli mnie na pokoju do porodów rodzinnych gdzie moj gin przebił mi pecherz oraz dal tabletke pod jezyk (w tym czsie zjawil sie maz) Po chwili poczułam pierwsze skurcze co 3 min potem co 2 i 1,5 jednak ich sila nie zbyt byla mocna -bolalo ale nie az tak!!! co mnie dziwilo
po godzinie mialam 8 cm rozwarcia wiec lekarz kazal dac mi kroplowke bo mala siedzila bardzo wysoko, jednak nic nadal sie nie dzialo
rozwarcie stalo w miejscu, bole tak samo wiec kolejne dawki lekow ktore mialy ja w ciagu 15 min zmusic do zejscia i zakonczyc porod
Jednak i to nie dzialalo.Lekarz i polozna byli cudowni nie odchodzili na krok!! maz rowniez spisal sie na medal!!biedak cierpial razem ze mna ale byl dzielny!!!! Wiec jak wspomnialam ze akcja nie postepowala moj gin zdecydowal o cc poniewaz mala zaczela slabnac i tetno coraz czesciej zanikalo a nie chcieli ryzykowac powiedzial za za 30 min n sali opercyjnej sie spotkamy.Odlaczyli mi krpoplowke i akcja oslabla calkiem
zalozyli cewnik, maz musial wyjsc niestety ale czekal za drzwiami
wzieli mnie na sale przyszedl rowniez mily anestezjolog ktory mi wszystko wytlumaczyl i zaczal dzialac
dal zastrzyk w kregoslup i w jednej chwili stracilam czucie w nogach!!! polozli mnie na stol i zaczelo sie
błyskawicznie ciecie, poczułam szarpanie a anetezjolog mnie zagadywal ciagle abym nie myslala o tym wszystkim i nie slyszala co mowia lekarze, po chwili slysze "jest główka " "o dziewczynka" i usłyszałm płacz mojej niuni a zaraz potem polozna przylozyla mi ja do policzka i wtedy sie rozkleilam plakalam jak dziecko, nie moglam sie uspokoic. Lekarze konczyli zabieg a ja czulam sie szczesliwa!!!ze juz po!! W tym czasie polozna z moim mezem byli przy badaniu malej ktora poczatkowo dostala 9 a potem 10 pkt. Lekarz mi wytłumaczyl ze mala zle wstawiala sie w kanal dlatego nie bylo postepu porodu no i dodatkowo byla owinieta pepowina.Wiec jestem mu wdzieczna za to ze podjal decyzje we wlasciwym czasie nie czekal az sytuacja stanie sie bardziej grozna.
Po samym zabiegu milalam jakie wstrzac bo jei wiem jak to nazwac bylo mi duszno, slabo, cisnienie mi spadlo wiec lekarze i polozne mieli stracha a ja nie mniejszego, dali mi relanium i wszystko wrocilo do normy.Szwy mam rozpuszczalne a blizna super nawet nie widac az tak!!! za to samo miejsce obolale i ogolnie mowiac porod najgorszy nie ma to jak sn wiecie
szybciej sie do siebie dochodzi, po cesarce nie jest tak wesolo!!!TERAZ JESTEM SZCZESLIWA MAMUSIA!!
Dobra mykam kapac malutka i do lozka bo jestem nieprzytomna

