Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
otóż:
a ta ze moze wody sie sączą..wstaje no i jednak wody odchodzą...no to szybciutko na usg i długa na izbe przyjęć,ja do wstawania do gabinetu a tu chlup wiadro wody na podłoge 
nic iecej sie nie liczyło...az do momentu kiedy kilka minut po wyjeciu zaczęłam sie dusić
nie mogłam oddychać mimo ze miała i wzięłam swoje leki na astme,podali mi tlen i cos dożylnie...około godziny dochodziłam do siebie,i juz raptem lekarzowi minka zrzedła...
normalnie kosmos...No Ola gratuluje wytrwałości. Dobrze że moja Kluska tego nie czyta przed jutrzejszym wywoływaniem porodu.... bo by mnie chyba wysłała żebym rodził....:-)


więc Mąz do domu i pod telefonem- czujny, miał czekać na odpowiedni moment , żeby móc wkroczyć do akcji. Podłączyli mi oxytocynę i KTG i bardzo ładnie mi szły skurcze brakowało skali ale szyjka jak trzymała tak trzyma . Dostałam czopki na rozluźnienie tej wrednej szyjki i jeszcze zastrzyki ale efekty były mizerne tak się przemę czyłam do rana prze 7,00 lekarka mnie zbadała i stwiedriła , ze nie ma co dłużej czekać i trzeba zrobić cc bo dziecko sie męczy i ja a tu nie ma postępu
. Jeszcze nigdy nie byłam taka przerażona . Na operacyjnej wylądowałam o 8.30 szybkie przygotowanie i o 8.55 już był Misio. Zdążyłam zadzwonic do męża żeby przyjechał zobaczyć Michałka jak go będą zabierać na noworodki i zrobił mu pierwsze zdjęcie- wyszło super. I tak zaliczyłam pełny zestaw atrakcji 11 godzim porodu ( tylko to co w szpitalu) i CC na koniec. Wrażenia z operacyjnej i szczegółyn opisze wam innym razem bo Mój bardzo już tęskni za kompem i Misio za chwilke wstanie głodomorek jedem.Pa