Dzieki Dziewczynki!
Witam nowe Mamusie, ktore odwiedzily watek Filipka

Puscili nas po 23 do domu. Spedzilismy tam 13h. Tak jak przekazala
Stynka - dzieki! - podali plytki (30 minut), bo spadly do wartosci 6 (drastycznie! ta nowa chemia sieje jakies spustoszenie, bo drugi raz juz musieli podac plytki

), potem podali 100ml krwi (4h), a potem zrobili RTG bo lekarzom nie podobal sie trwajacy 3 tygodnie kaszelek, no i ponoc jest tam w pluckach infekcja, odrazu (po 1,5h) polecialy 2 antybiotyki dozylnie (jeden trwal 1 h i drugi 30 min.).
Kurcze! Hipcio nawet nie kaszle jakos strasznie, jakos ciezko mi uwierzyc, ze ma zapalenie pluc, chyba przy tej chorobie sa wysokie goraczki? No ale co ja moge, nie jestem lekarzem, skoro mowia, ze jest infekcja to moge sie tylko zgodzic (lub nie) na antybiotyk... nawet jesli sie nie zgodze teraz, to wroce tam za 2-3 dni z temperatura i w koncu i tak poleci antybiotyk...
To jest takie zamkniete-przeklete kolo

nie wiedzialam wczesniej nigdy, ze z chemioterapia wiaze sie tyle skutkow ubocznych

Teraz Misio spi smacznie (jak to w domku), sprawdzam co godzine temperaturke - taki byl warunek pojscia do domu na noc - jest normalna, 36 z haczykiem. Jutro na 19:30 mamy nastepne dawki antybiotyku.
Mitchell wciaz nie ma dla nas wiesci o terminie, potwierdzil tylko, ze ten Dr z Great Ormond ma wszystkie dokumenty i skany Filipka, ale wciaz nie potwierdzil czy zechce zoperowac Hipcia

Jestem zmeczona, ale to nic, zrobilabym wszystko, zeby moj Synek byl w koncu zdrowy.