To nowotwor, najwredniejszy z mozliwych, bo atakuje dzieci.
Wyrasta z prostaty i przywiera takze do naczyn krwionosnych pecherza.
Leczenie dlugotrwale i skomplikowane, bo trzeba ocalic pecherz. W poniedzialek zaczynamy chemie, w miedzyczasie kolejne badania, biopsja szpiku, kolejne znieczulenia

Po kilkumiesiecznej chemii chca zrobic brachyterapie w szpitalu w Paryzu, a potem operacja.
Nie ma nic, co moglismy zrobic, lub czego nie zrobilismy, aby tego uniknac, w rozdaniu padlo na nas, 1 na 600 dzieci w wieku do lat 15 choruje na raka...
Boze, jakie to wszystko straszne! Nigdy nie pojme dlaczego dzieci??? Dlaczego Filip??? Cholerny swiat!!!
A Filip wciaz wesolutki, jedynie strasznie ciezko zrobic mu i tak plynna kupke

No i jak zmieniaja mu opatrunek to placze bardzo, bo polewaja plasterki jakims zimnym plynem, ktory rozpuszcza klej, a On placze zalosnie

a potem boi sie obcych twarzy

Nie moge przestac sie bac o niego

Jakie to wszystko przyniesie skutki dla jego organizmu?
Na wynik tomografii trzeba czekac do 2 tygodni nawet.
Smieje sie do niego i jednoczesnie lzy same plyna mi do oczu.
Tak ciezko jest przyjac chorobe wlasnego dziecka
