Witajcie Kochane!
smutno mi, bo wlasnie pozegnalam sie z Adikiem i T zawiozl go na lotnisko

jak dobrze pojdzie, zobaczymy sie znowu za pol roku...
Przepraszam, ze sie nie odzywalam, ale tak jak pisala Stynka, po transfuzji krwi, ktora byla w czwartek, Malutki w piatek kolo 6 rano mial temp. ponad 38 stopni. Pojechalismy wiec z powrotem do szpitala i zarzadzono podanie antybiotyku. Filciu dostal 2 rodzaje antybiotykow oraz plytki krwi, bo wartosci spadly do 20. Fifciu byl osowialy i spiacy tego dnia. Zatrzymali nas do godz. 15 w Wigilie, bo musieli obserwowac Niunia. On na szczescie juz nastepnego dnia po pierwszej dawce antybiotyku wygladal i zachowywal sie razniej. Tak wiec wpadlam do domu, ogarnelam co moglam zebysmy zjedli kolacje Wigilijna. Bylo fajnie, mialam wszystkich moich Synkow obok

W Boze Narodzenie i dzis i jutro jeszcze jezdzimy kolo godz. 11 na antybiotyk dozylnie, ktory idzie szybko, okolo 30 min. po czym wracamy do domku. Tak wiec swieta spedzilismy w domu, jednak z koniecznoscia wizyt w szpitalu. Wartosci krwi wciaz byly niewysokie, jutro zobaczymy czy cos sie odbudowuje.
Aleksiu kaszle od paru dni i teraz nie wiem czy Filciu nie zlapie i tego, bo jego odpornosc wynosi teraz 0,0.
Filciowi wczoraj wypadla ostatnia dluga rzeska, widac tez malenkie nowe, cale mnostwo. Siusia dobrze, polubil kaszki z Bobovity, ktore mieszam mu np. z kukurydziana blyskawiczna.
Zadnych nowych wiesci od lekarzy. Boje sie stycznia jak cholera.