Kasikz te maluchy to podobno różnie senność okazują. Mogą ziewać, marudzić, płakać albo nawet wcale nie pokazać, że są śpiące tylko potem marudzić. Alan odkąd zaczęliśmy podążać za teorią 90 min śpi całkiem dobrze w dzień. Zwykle jego drzemki trwają 1-2 godz, jeśli śpi mniej niż godzinę bo coś go obudzi (słuch to on ma niesamowicie dobry - przy jego długich palcach po mamusi wróżą mu, że może zostanie pianistą

) to wtedy jest marudny. Ostatnio też go uczę aby spał sam i generalnie w dzień tak mi zasypia. Wkładam do łóżeczka, ale jeszcze całkiem samego nie zostawiam. Jak mocno płacze to wyciągam, uspokajam i wkładam z powrotem zanim zaśnie. Jak widzę, że ten płacz to tylko marudzenie to zostawiam w łóżeczku i staram się go tam uspokoić. W nocy zwykle karmię go zanim się jeszcze całkowicie rozbudzi, więc po karmieniu zasypia z powrotem (zwykle nie przewijam, bo to go rozbudza, a jemu to nie przeszkadza, że pielucha jest trochę mokra). Najgorzej jest z zasypianiem wieczorem, może dlatego, że tata to robi i jak tylko mały skrzywi minkę w łóżeczku to tata go na rączki, a potem mówi, że mały się nie da położyć, bo płacze. Jak ja nie przekonam G aby Alana odłożył do łóżeczka to Alan śpi wtedy na rączkach tatusia.
Lili Alan chętnie ciąga cokolwiek z czego leci mleko, więc butelkę zaakceptował już jak miał tydzień. Na szczęście nie przeszkadza mu to jeść z cyca i to jest chyba jego ulubiona forma jedzenia ;-) Jak jednak mleko nie leci to wtedy się denerwuje, więc próby dania mu smoczka zwykle kończą się krzykiem (a jak miał 2 dni to chętnie ciągał

- może dlatego, że ja wtedy jeszcze pokarmu nie miałam, więc cokolwiek ciągnął to i tak nic z tego nie leciało, więc nie było różnicy).
Kończę, bo Alan siedzi obok na foteliku i widzę, że kupkę zrobił, więc go muszę przebrać

Dobrze, że zrobił bo on to z tych co to trzyma przez kilka dni ;-)