Z pierworodnym miałam początkowo Jedo Fyn Memo. Generalnie ok, ale wpinanie go i wypinanie doprowadzało mnie do szału. Suma sumarum tak się na niego wkurzyłam, że korzystnie go sprzedałam (plus tych wózków, że łatwo się sprzedają i trzymają cenę) i kupiłam wymarzonego Hartana Racer GT. Jest ok, ale okazało się, że tak wielkiej przepaści jakościowej jak cenowej pomiędzy tymi dwoma wózkami nie ma. Obecnie skłaniałabym się do Bugaboo - jest mega leciutki, zwrotny, prowadzi się wręcz jednym palcem. Ma go koleżanka, ale wiadomo - sama nie wypróbujesz, zdania do końca nie wyrobisz.
Co do Teutoni - koleżanka ma ten model z przekładaną rączką. Prowadziłam go i wydaje się super. Teraz zamiast Hartana kupiłabym Teutonię jak już.
Teraz stoję znowu przed dykematem jaki wózek kupić, bo jak urodzę pierworodny będzie miał 16miesięcy, więc potrzebuję teraz wózka dla rodzeństwa/bliźniaczego. Skłaniam się właśnie ku Bugaboo Donkey, ale cena powala... Będę polować na używany, tylko muszę udać się do sklepu najpierw, aby być pewna wyboru w 100%, bo może jest coś innego wartego uwagi. Na pewno nie podobają mi się wózki gdzie jedno dziecko siedzi za drugim. To z tyłu jakieś pokrzywdzone bo nic przecież nie widzi

ale na to jeszcze jest dużo czasu, aby wybrać i kupić
