reklama

Wprowadzanie nowych pokarmów

Ja też zastanawiam się nad wprowadzeniem normalnego jedzonka, mam wrażenie że samo moje mleko już Miłkowi nie wystarcza. Od kilku dni budzi mi się w nocy na jedzonko a w ciągu dnia zje z dwóch piersi na jedno "posiedzenie" i dalej głodny, zaczęłam go więc dopajać herbatką rumiankową a rzuca się na nią... Ja chyba zacznę od kleiku ryżowego rozrobionego na moim mleku, ale już sama nie wiem od czego powinno się zacząć :( co osoba to inna opinia
Czy wasze dzieciaczki też tak mają? Bo my od weekendu nie możemy mieć jednocześnie małego na rękach i np. kubka w dłoni, bo Miłoszek od razu wyciąga do niego łapki i próbuje złapać, a jak się denerwuje jak mu nie wychodzi ::) to samo jest ze sztućcami, wcześniej wogóle go to nie interesowało. Śmiejemy się, że syn daje nam sygnały, że najwyższy czas zacząć coś jeść konkretnego :D :laugh:
podbijam pytanie catherinki co do zakupu podgrzewacza, czy się przydaje???
 
reklama
catherinka pisze:
Fionka, a 50 stopni to jak mam "wyczuć" ;D ::) Kurcze może jakiś podgrzewacz kupię - one podgrzewają do konkretnej temperatury?

Aniam, jescze żadnej nie próbowałam, tyle, że pediatra stwierdziła, że z jej doświadczenia wynika, że dzieciaczki wolą samą kukurydzianą niż samą ryżową :)

Catherinka w wodzie cieplej zeby reki nie parzyła kaszka ladnie sie rozpuszcza, bez przesady z dokladnym mierzeniem temperatury.
Co do kaszek Majka zdecydowanie woli ryzowa (czysta, bez dodatkow smakowych) , kukurydzianej nie tknie. Wiec znowu co dziecko to inne upodobania smakowe.
 
maggusia: ale ty nerwus jestes ::) ;)
ja kaszke przez smoczek z duza dziurka, bo bartus nie umie jeszcze za dobrze jesc z lyzeczki i szybko go to nudzi, wiec nie zjadlby tyle ile trzeba.
gdzies juz o tym pisalysmy...
 
Catherinko woda ma być poprostu ciepła, najprościej weź na łyżeczkę i spróbuj , jak cieplutka i nie parzy to jest ok, myślę , że podgrzewacz akurat w twoim przypadku będzie zbędny , bo masz już wprawę w podgrzewaniu swojego mleka i obywasz się bez podgrzewacza ;), myślę , że to zbędny wydatek, ja parę razy robiłam herbatkę tą metodą i Maciek nie narzeka,
 
ja podgrzewam jak trzeba w garnuszku z gorącą wodą. miałam kupować podgrzewacz, ale już się przyzwyczaiłam do mojego sposobu i teraz jakoś nie jest mi niezbędny podgrzewacz.

a na początku jak robiłam nutrę Piotrkowi to z termometrem w ręku czekałam aż woida osiągnie wymagane 40st. ;D ;D
 
jakie robicie odstępy między podawaniem nowości, bo ja podałam małemu wczoraj morele , a teraz chcę mu dać zupkę jarzynową i nie wiem ile odczekać
 
ja próbowłam dac wczoraj małemu "jarzynki z cielęcinką" - na widok słoiczka w oczach zabłysło pożądanie, ale jak okazało się, że to nie jego ulubione jabłuszka to ten wyraz zawodu i wstrętu na twarzy rozbawił mnie do łez ;D

może spróbuję dziś kaszkę...

a właśnie - czy wasze maluchy, jak coś im nie posmakuje to potem dużo ulewją? - zaobserwowałam taką prawidłowoś u Krzymula
 
u nas nie ma ulewania ale jest odruch wymiotny ;) jak bartkowi daje cos czego akurat nie chce to mi udaje ze bedzie wymiotowal ;)

ja czekam juz teraz dobe, jak nic sie nie dzieje to kolejne cudo daje (czeka go niedlugo szpinak+ cos tam ;) ) ale juz widze ten odruch wymiotny u niego :laugh: ;D bo ja za szpinakiem nie przepadam a jak ma po mnie gust zywieniowy to chyba tata sloiczek zje :laugh:
ale po morelach ma wysypke teraz na buzi ;( ale byly z dodatkiem banankow z hippa, banany juz wpalaszowal a te morelki wczoraj 1 raz dalam :(
 
reklama
ja wczoraj chcialam Maksowi coś lepszego dać niż ziemniaka, no i dałam tej moreli do spróbowania z hippa ::)
niestety przez to że chory to w ogóle apetytu nie ma :( i nie chciał, tzn zjadł w sumie dwie łyżeczki
a później był zwrot moreli wymieszanej z mleczkiem, a że miałam go na rękach a pod moimi nogami kręciła się Ola to poszło na jej włosy ::) a ja nawet nie zauwazyłam , zaczełam ścierać z podlogi i z siebie a Ola mi asystowała i mówi za chwile :" mama jeszcze tutaj Maksiu wypluł" i pokazuje mi całe sheftane włosy.. ::)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry