Rzeczywiście tak jest. Moja kuzynka rodziła miesiąc przede mną w innym mieście, tam dokarmiali dziecko butelką, ona miała problemy z pokarmem, a po wyjście dziecko tak się przyzwyczaiło do butli, że cyca nie chciało. Próbowała przez nakładki na piersi i trochę to nawet pomagało przez jakiś czas, ale nie za długo. Szybko zrezygnowała z karmienia piersią, tym bardziej, że pokarmu i tak nie było przez to, że Kuba nie jadł. Ja Wojtka rodziłam na Brochowie. Rzeczywiście, to co przeżyłam w pierwszych dniach, to chyba najgorsze wspomnienia z całego pobytu w szpitalu. Piersi paliły żywym ogniem, on tylko ssał i ssał, a ja ryczałam z bólu. Pielęgniarki pomagały, przy każdym dokarmianiu sprawdzały czy na pewno nie mam jeszcze pokarmu, nawał przyszedł na trzeci dzień i wtedy też ściągały, żeby nie było zastoju i gratulowały, że dziecka nie trzeba już dokarmiać. Tak więc karmienie z kieliszka daje naprawdę dużo.