Dziewczyny!
Przerażona wrocławskimi porodówkami (planowałam rodzić we Wrocławiu na Klinikach, ale po tym jak mnie lekarz tam potraktował odechciało mi się), postanowiłam rodzić w Wałbrzychu ( moja ciąża była już przeterminowana, udałam się tam ze skierowaniem do wywołania porodu). Wrażenia -REWELACJA!!!!!!!!

najpierw leżałam na patologii, no ok można postawić 4+, ale porodówka i położnictwo super! Spokojnie nie mieści się w skali od 1-6. Nie miałam konsultacji anestezjologicznej i nie uczęszczałam do szkoły rodzenia ( co jest warunkiem otrzymania ZZO) ale po rozmowie z P. Ordynatorem już na porodówce przyszedł anestezjolog, porozmawiał ze mną i takie znieczulenie, całkowicie za darmo bez znajomości

otrzymałam

Niestety poród zakończył się CC. Ordynator to złoty człowiek, wszystko tłumaczył i mnie i mężowi i nie zachowywał się jak wszechmogący i najmądrzejszy. Po porodzie rooming-in, chyba trochę z wygody personelu, jednakże dostrzegam ogromne plusy. Wszystkie zabiegi i badania wykonywane na dziecku odbywają się przy matce w jej sali, matka pytana jest o zgodę na każdy zabieg (uprzednio wytłumaczono mi po co i dlaczego np podaje się wit. K albo po jakiego grzyba pobiera się na jakiś papierek krewkę ze stópki niemowlaka). Szpital zapewnia wszystko - piżamy bez ograniczeń, podkłady poporodowe, podkłady do łóżka, pieluszki dla dziecka, pielęgniarki same przychodziły i pytały czy coś donieść, czy niczego nie trzeba. Z ewentualnego dokarmiania nikt nie robił problemu, jeśli jest potrzeba - dziecko dostaje mleko sztuczne. Wszyscy są bardzo mili i pomocni, nie widziałam tam "łaski" tylko pełen profesjonalizm odpowiadający europejskim standardom. To chyba tyle, sorki za wywód, ale wciąż jestem pod wrażeniem
