reklama

Wrocławianki - jaki szpital????

Moja sąsiadka urodziła w zeszłym tygodniu w szpitalu na Kamińskiego i jest bardzo zadowolona, powiedziano jej, że w tym szpitalu poród rodzinny jest nieodpłatny i pomimo strasznej ilości rodzących, rodziła w oddzielnej sali, a na dodatek położna pytała się czy chce żeby był mąż przy porodzie bo jeżeli tak musi już po Niego dzwonić, ale On nie chciała.

Nie było miejsc na porodówce, więc po porodzie trafiła na patologię, ale jak tylko zwolniło się miejsce to Ją przenieśli, i przepraszali za tą sytuację, bo nie mogła mieć od razu dziecka przy sobie. Córeczka była na sali dla noworodków do której wejść mogą tylko mamy (tatusiowie już nie), ale taka sytuacja trwała zaledwie kilka godzin...

Ja od piątku zaczynam Szkołę rodzenia na Chałbińskiego, więc raczej tam będę rodzić, ale wszystko się okaże jak zacznę rodzić :-)
 
reklama
hehe to miała farta :P
w styczniu moja szwagierka na korytarzu porodówki ( po porodzie) leżała ok 12h. a potem ogólnie łóżko na korytarzu. na zwykłej sali przeleżała dobę :-) a potem pod koniec stycznia zamknęli oddział z tytułu zakażenia gronkowcem , co mieli w zaszycie dostać w prezencie :P tzn młody ma gronkowca w gardle... ale jest ok... więc jak to zwykłam powtarzac wszystko zalezy od szczęścia :-)
 
dla mnie opinia o opiece i o szpitalu zależy od nastawienia pacjenta. Ja idąc rodzić wiedziałam że nie idę do hotelu pięciogwiazdkowego i nie będzie służących. Wiedziałam, że szpital w którym będę rodzić jest brzydki, bo nieremontowany nie wiadomo od kiedy, zresztą jak większość szpitali w Polsce. Więc ja jestem zadowolono i jak dla mnie i lekarze i położne były ok jak i na patologi jak i na noworodkach.
 
Cos w tym jest. Jak szlam na patologie jakis czas temu, a dodam ze to byla moja pierwsza wizyta w szpitalu po wlasnych narodzinach, po tym co sie naczytalam i nasluchalam, bylam przerazona. A nie bylo tak strasznie. Warunki, jedzenie, opieka - wszystko znosne. Bylam zaskoczona! :-)
 
Bo prawda taka, że boimy się tego czego nie znamy :-) a strach ma wieeeeelkie oczy :-) Jak juz wiedziałam, ze nie będę mieć CC to mnie ogarnął spokój i podeszłam do sprawy tak, ze co będzie to będzie i było ok :-) mimo zapalenia płuc Michała zaraz po urodzeniu :-)
 
Mąż dzwonił dzisiaj na Kamieńskiego i na Kliniki i w obu przypadkach na chwilę obecną twierdzą, że nie zamykają wcale:)
za jakiś czas zadzwonimy znowu
 
reklama
Ja mam ginka który jest lekarzem na Klinikach i na Kliniki chodzę do szkoły rodzenia i wszyscy zgodnie twierdzą, że w tym roku nie zamykają szpitala :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry