Kroptusia
Fanka BB :)
Kroptusia ja bylam w szoku po tych twoich przejsciach a powiedz takie powiklania to po prostu sie tobie trafily czy moze to przez lekarzy?? W zaufanym szpitalu rodzilas?? Powiem szczerze ze nie slyszalam jeszcze zeby ktos az tak cierpial :-(
Wiesz co .... taki moj zakichany jak to mowie pech, 1 porod skonczyl sie w gazetach, polecialo pare glow bo prawie sie z mala przekrecilam na tamten swiat, teraz mialam rodzic w innym szpitalu, gdzie mial byc moj lekarz i obiecywal ze dostane znieczulenie bo mialam juz cesarke wiec jest blizna na macicy a maly duzy to powiedzial ze moze byc mega bol nie do zniesienia, moze peknac nawet macica wiec duze prawdopodobienstwo ze bedzie cesarka...ale wyladowalam w szpitalu co 6 lat temu
przyjmnowala mnie ta sama zouza co ostatnio...teksty typu "tylko nic nie chce slyszec ze cos boli" "nie ruszac sie lezec spokojnie" a u mnie byla akcja ze juz skurcz za skurczem...skurcz trwal minute, poltorej i ledwo sie skonczyl nastepny mialam problem z dojsciem na fotel bo co chwila skrzyzowane nogi i staralam sie przetrzymac a ta sie drze ze ona tu czeka na mnie ze nie ma czasu a ja ku...sie ruszyc nie moglam i wylam z bolu, zygalam w miedzy czasie...ehhh no i nie dostalam znieczulenia BO NIE...nawet peralginy....a krwiak mi sie zrobil nie wiem czemu...Patrzac jednak na personel czy obchod w szpitalu ktory wygladal tak: wpadala polozna "idzie wizyta, klasc sie" po niej wpadal obchod, gin dotkna mego brzuch rzucil okiem na krocze kolezanki i "dobrano" trwalo to moze 20s :-( to zostawie bez komentarza


od wczoraj głowa mnie boli i nie chce przestać
idę posprzątać, może mi przejdzie...


Cześć wrześniówki...jestem sierpniówką, ale chyba zanosi się, że jednak...wrześniówką. Termin miałam na 20.08 ale córcia mi psikusa robi i nadal siedzi w mamusiowym brzuchu