Oj kochane, wiecznie coś......jak nie przepukliny, to inne problemy. Poza tym małe dziecko, mały kłopot, duze dziecko duży kłopot.......i u nas od kilku dni niestety sajgon, ja chora, kaszel, wiec ryzyko zarażenia dzieci, mleka niewystarczało, dałam już 3 dni kaszkę po południu, ale dzis już mleka dość dość, ze względu na swoją chorobę córcia pojechała do babci, spała 1 raz bez nas, przeżyłam to strasznie, ale wyższa konieczność, sił brakowało mi nawet na leżenie, niestety, teściowa zadzwoniła wczoraj, ze mała ma 38.3st, przyjechaliśmy więc do nich, obejrzał ją lekarz i nic, mamy zbijać temp. Cała noc do tyłu, maluch co 2 godziny jadł, a ja czuwałam i tak, rano temp córci wróciła, ale pomagał super nurofen......do południa mało nie umarłam jak zobaczyłam 39.3st.!!w przychodni ansza rodzinna już nie przyjmowała, prywatnie brak numerków do Soboty! przyjechał wiec znów wujek lekarz i niestety-zapalenie oskrzeli na drugi dzień od jutra dam chyba antybiotyk, bo tmp zbić nie mogę na dłużej niż 2 godziny

Załamka, padam na twarz, mam czasem dość.........
ale jak widzę, jak Bartulek sie usmiecha i gada, to całe nerwy i stres mijają, Amelcia też chora, ale pocieszna wiec siły chyba z nieba biorę!