reklama

Wrzesień 2009

Witam Was dziewczynki po przerwie.
Nie mam ostatnio czasu na BB , ciągle coś przed tymi świętami do zrobienia, a że nie mogę się przemęczać to bardzo dużo czasu zajmują mi zwykłe czynności.
Wczoraj zaczęła się u mnie budowa, kopanie fundamentów, więc cały dzień przy garach. Cóż muszę to jakoś przebrnąć. Od jutra będą murarze , więc też mało czasu dla mnie.
Gratuluję dobrych wieści z usg!!!!
 
reklama
Witam niedzielnie!
Moje przeziębienie mija szczęśliwie, może od nadmiaru zajęć- wczoraj było tak gorąco u nas, że wreszcie umyłam ten samochód i to ubrana w krótki rękaw:szok: Oprócz tego zmobilizowałam M i były domowe wiosenne porządki z "odgruzowaniem" mieszkania... Na choróbsko podziałało i je przegnało:-D:-D ale wieczorem byłam tak zmęczona, że już nie miałam siły na BB nic napisać.. Wiem, wiem- trzeba się oszczędzać, ale taki wysiłek mi dobrze zrobił i teraz czuję się ekstra:-D:-D:-D

Sarenka- dziewczyny niestety mają rację:-( Są dwa wyjścia: 1.albo on dorośnie i zajmie się swoją rodziną i odetnie pępowinę:zawstydzona/y:, 2. albo będziesz musiała być bardzo silną kobietą i radzić sobie sama bez jego pomocy:baffled:...
Nie mówię o jakiejś pełnej powadze- bo w każdym facecie drzemie dzieciak, ale kiedy trzeba wziąć odpowiedzialność, to musi być gotowy dotego:crazy:

Dziewczyny żegnam się na tydzień! Trzymajcie się dzielnie z waszymi dzieciaczkami!:-)
 
Witam, popołudniem niedzielnym, przeżyłam te kilka godzin na zajeciach uffff.

Sarenka​
weź się za niego!!!!!! Pokarz mu gdzie jego miejsce, ale nie tak drastycznie, żeby się chłop nie obraził i nie uciekł do mamusi na skarge, tylko pomału krok po kroczku. Bo to z tym gruzem co napisałaś to przegięcie... :wściekła/y:
Kobieto nie daj się!!!!!!!!!!!!!!
Ja zadyme zrobiłam mojemu ostatnio bo ma kolege który ma delikatny problem z alkoholem i wymyślił sobie, że chce jechać do swojej narzeczonej która mieszka 80km od niego. A mój mąż jest tak dobry że nie potrafił odmówić swojemu koledze, a na drugi dzień kolega dzwoni znów i mówi żeby po niego przyjechał.... oczywiście pieniądze za podróz gościu oddał i było po sprawie, ale nie do końca.....
Ja jak usłyszałam, że ma go zawieść to już nerwa dostałam, ale mówie spokojnie.... i jakoś to przebolałam, no bo gościu znalazł się w potrzebie i trzeba było go zawieść, ale drugiego dnia nie wytrzymałam, zrobiłam taką zadyme że teraz ten kolega męza się do mnie nie odzywa, a mąż przyznał mi racje.
MĘZOWI WYTŁUMACZYŁAM POWIEDZIAŁAM CO I JAK DELIKATNIE Z NUTĄ AGRESJI I ZROZUMIAŁ, ŻE SZOFEREM NIE JEST I CZASAMI TRZEBA POWIEDZIEĆ NIE! I TAKIM SPOSOBEM POSTAWIŁAM NA SWOIM!
 
ninonka myślisz że nie tłumaczyłam, nie walczyłam o związek, ale brat przyjechał jest ważniejszy, a mamusia nagadała i o jest jak jest. ŻOna tego brata to tez chciała się rozwodzic przez tesciów a mieszka bardzo dalko od nas. Powiedziała, ze to są wstretni ludzie, i jak ja wytrzymuje. Tez pewnego razu jak jej mąż przyjechał do mamusi zadzwoniła żeby nie wracał, zeby został z mamusią(mają 2 córki jedna 5, druga roczek) Ona powiedziałami że jej mąz przyjezdza i jest nastwaiony na nią i się kłocą. A On jest raz 2 razy w miesiacu na week. Teraz przyjechał i asia miała kryc tesciów a się nie zgdoziła. Nagadali Mu że odeszłam, kłamczuchy niepodali powodu.Oni są wpływaowi mój tez przyjechał nastawiony na mnie i odrazu ze to moja wina ż eodeszłam że zaczynam, ale co ani razu się nie pokłociłam z tesciami, bo się bałam a chyba zaczynałam to że spózniłam się z pracy. mam dosc ich i obwinam ich za to jak wygląda nasze małzenstwo wszytsko powiem w sądzie
 
ja sie w sumie sarenka dziwie... jestescie dopiero rok po ślubie i on powinien być w Ciebie wpatrzony jak w obrazek - a nie w mamusie i tatusia..... na dziecko go tez nie wzielas, bo wszystko widze było po kolei... dziwne to takie.... niestety nie wróze Wam duzo dobrego, jesli nie wyrosnie z krótkich porcięt...
 
Sarenka
nie mów, że o rozwodzie myślisz poważnie!!! Przecież Twój mąż nie jest cyba aż tak głupi, żeby stracić Ciebie z powodu swoich durnych rodziców. Przecież niebawem będziecie mieli dziecko, poczekaj może się coś zmieni, może to tak naprawdę dziecko wyciągnie Twojego męża z opętania jego rodziców...
Kurde no, nie wiem nie znam sytuacji aż tak zeby Ci coś konkretnie poradzić, ale z tego co pisałaś już kiedyś i piszesz domyślam się, że przeżywasz piekło.... :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:

Bo z tego co pamiętam to: Ty mieszkasz ze swoimi rodzicami, a Twój mąż ze swoimi. A chociaż jest przy Tobie codziennie???
A może małe kłamstwo.... ;-) że się bardzo denerwujesz całą tą sytuacją, że z nerwów słabo Ci się robi, że masz wykokie ciśnienie, a takiego nie powinnaś mieć bo to szkodzi dziecku, no już sama nie wiem....

Najgorsze jest to, że mieszkacie w 1 mieście, a nie tak jak Twoja szwagierka, zawsze to rzadsze wizyty...
A czy nie mielibyście możliwości przeprowadzki gdzieś poza miasto??? Żeby uciec od tego???
A może zmuś go aby przeporowadził się do Ciebie.... bo już sama nie wiem czy bardziej delikatnie, czy bardziej na siłe będzie lepiej....
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Wpadlam na chwilke, ale jak czytam co u Sarenki to jest mi bardzo smutno, nie wiem co powiedziec, dziewczyny maja racje, smutne jest to ze dopiero rok po slubie, w drodze dzidzius a tu takie akcje:wściekła/y: Ale jesli teraz jest tak zle to co moze byc potem....:baffled:zycze Ci SARENKO jak najlepiej!!!

Jagolek super ze choroba ucieka:tak:

Ninonka gratuluje ze wytrzyalas na zajeciach:tak::-p

Wiola no tak tak spacerki czasem moga bardzoooo zmeczyc;-):tak::-D Ciesze sie ze zyjesz sobie poki co tak bezstresowo:tak:

U nas dzis zajelismy sie pokoikiem Olisia, a wlasciwie moj M bo ja niebardzo mialam dojscie, moglam wpasc i pokazac tylko gdzie co ma byc:crazy:synek bardzooo zadowolony, nowym lozeczkiem zachwyconym, zobaczymy jak dlugo, pewnie do dnia kiedy bedzie musial sam na nim spac:laugh2::-p:tak::szok:z tatusiem wiercil, przybijal skladal meble:-)Ogolnie akcja przeprowadzka trwa!!!

Pozdrawiam i zycze milej niedzielki:tak:
 
A może zmuś go aby przeporowadził się do Ciebie.... bo już sama nie wiem czy bardziej delikatnie, czy bardziej na siłe będzie lepiej....

ale Sarenka właśnie remontuje sobie mieszkanko w bloku, które jemu nie pasuje, bo wolałby domek z ogródkiem, jak rodzice, wiec pewnie będzie kłopot... i tutaj chyba delikatne kroki nie pomogą, bo Sarenka sie teraz stara delikatnie i jednak M dalej zostaje przy rodzicach, więc moim zdaniem tylko jakaś terapia wstrząsowa, i albo sie uda albo niestety ....... :no: ale napewno jak sa jakies możliwosci to sarenka, musisz walczyć, ale pomyśl o sobie i maleństwie, jakie życie będzie dla Was odpowiednie :baffled: może to zabrzmi brutalnie, ale może rozmowa o rozwodzie uświadomi, mu co może stracic i albo sie opamieta ...... albo .... nie jest wart WAS :baffled: a spokój w życiu naprawde jest ważny ......

i życze miłego wieczorku ... ja czekam na M, po tygodniu nieobecności w koncu wraca do domku ...... :tak::-D:tak:
 
ale Sarenka właśnie remontuje sobie mieszkanko w bloku, które jemu nie pasuje, bo wolałby domek z ogródkiem, jak rodzice, wiec pewnie będzie kłopot... i tutaj chyba delikatne kroki nie pomogą, bo Sarenka sie teraz stara delikatnie i jednak M dalej zostaje przy rodzicach, więc moim zdaniem tylko jakaś terapia wstrząsowa, i albo sie uda albo niestety ....... :no: ale napewno jak sa jakies możliwosci to sarenka, musisz walczyć, ale pomyśl o sobie i maleństwie, jakie życie będzie dla Was odpowiednie :baffled: może to zabrzmi brutalnie, ale może rozmowa o rozwodzie uświadomi, mu co może stracic i albo sie opamieta ...... albo .... nie jest wart WAS :baffled: a spokój w życiu naprawde jest ważny ......

i życze miłego wieczorku ... ja czekam na M, po tygodniu nieobecności w koncu wraca do domku ...... :tak::-D:tak:

Ale księciu z niego domek z ogródkiem.... zamiast spokojne mieszkanie z żoną i dzieckiem....
Jarzębinka masz racje, jak nie pomagają małe kroczki to terapie wstrząsową trzeba zastosować.... I z postraszeniem go rozwodem nie głupi pomysł, tylko że jak rodzice mają na niego taki wpływ a nie lubieją jednocześnie Sarenki to żeby nie poleciał zaraz do mamusi się poskarżyć bo ja mamusia się dowie to podejrzewam że mimo wszystko będzie z tego podou szczęsliwa że to ona wygrała a nie żona i pomoże synkowi. Alebo zaś odwrotnie, będzie się też bała bo: "co ludzie powiedzą".

Ciężka sprawa!!! Kurcze no!!! Nie wiem! Chciałybyśmy Ci pomóc Sarenka!!!!!!!!
 
reklama
Sarenka pierwsza sprawa - kończę 18 tydz. i jeszcze nie czuję ruchów, więc tym się nie martw.
A co do m. - zgrozą przejmuje fakt, że tyrasz jak wół, a on jak gdyby nigdy nic ciągle ze swoją rodzinką... Niedawno miałaś problem w sklepie, więc staraj się oszczędzać trochę. Uważam, że mowa o rozwodzie powinna coś mu uświadomić. Z drugiej strony - to bardzo przykre - ale już w tej chwili Wasze małżeństwo nie jest prawdziwym związkiem. Wszystko na Twojej głowie, z wszystkim radzisz sobie sama, mąż w niczym Tobie nie pomaga... Bardzo chciałabym, żeby w końcu do niego dotarło, że jeśli nie zmieni swojego zachowania, wszystko zniknie.... Życzę tobie tego, mam nadzieję, że w końcu jakoś się ułoży i poczujesz się szczęśliwa.

Princi ja mam jedną siostrę, ale taką najwspanialszą i też sobie myślę, że cudownie byłoby mieć dwie dziewczynki, które mogłyby się tak kochać:-D

Wiola mi też nogi do tyłka wlazły. Wczorajszy dzień i dzisiejszy cały czas łaziliśmy po lasach, górkach i skałkach :szok::rofl2: Najbardziej pięty mnie bolą hihihi ale za to jaki dzidziuś dotleniony, może w podzięce jakiś kopniaczek mi się dostanie :-D

Oli_ i bardzo dobrze, niech chłopcy działają. Korzystaj z okazji kiedy pozwalają Tobie dyrygować :laugh2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry