Makta
Mama Julki Łobuziulki :)
Cześć dziewczyny...jako kolejna wrześniowa mama przyłączam sie do dyskusji. Też sporo słyszałam o czerwonych wstążeczkach dla maluszków i chociaż nie jestem przesądna to ten zabobon jakoś działa na moja wyobraźnię. tym bardziej, że u mnie ze chrzcinami sytuacja nie wygląda kolorowo bo najprawdopodobniej będziemy zmuszeni poczekać aż do czerwca
taka specyficzna sytuacja moja i mojej rodziny. I najprawdopodobniej dopiero wtedy uda się zgrac nasz przyjazd do Polski ze Szkocji i powrót mojego taty i dziadka (bez którego chrzcin sobie nie wyobrażam ) z morza...no chyba, że jeszcze jakiś cud sie stanie i uda mu sie do nas dotrzec na Świeta w grudniu. W sumie to sporo czekania nas czeka ale pocieszam się, ze ja jako dziecko też byłam chrzczona jak miałam 9 miesięcy bo tez moja rodzina czekała na mojego tate az wróci z rejsu...więc jakas tak tradycja rodzinna w opóźnianiu chrztu chyba u nas istnieje. Ale nie dam swojego maleństwa żadnym zabobonom
I juz sie rozgladam za małą czerwona wstążeczka 
bo ślubu nie mieliśmy
nastepnym razem wybierzemy kogoś z rodziny napewno
.
bo chrzestnym ma byc brat męża który przebywa za granicą i już sobie kupił bilet na 26 września (bez konsultacji ze mną ) (termin mam na 6-7 wrezśnia) więc nie wyobrazam sobie chrztu dwa tygodnie po porodzie. A co najśmieszniejsze to już kazała mi iśc do kościoła i termin zaklepac
Wrrrrr